CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Manchester United powraca na europejskie salony. Czas więc sprawdzić Twoją wiedzę z naszych... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +3 - Katastrofa Anglii, odcinek 25

Reprezentacje Wazza @29.06.2016, 16:32 | Przeczytano 2385 razy

Katastrofa Anglii, odcinek 25

Anglicy w swoim stylu odpadli z dużego turnieju. W oparach absurdalnych decyzji trenera, słabej formy poszczególnych piłkarzy i przy akompaniamencie bijących po oczach okładek wyspiarskiej prasy. Witajcie w świecie angielskiej piłki, która właśnie po raz kolejny wyrżnęła o beton.

O co właściwie cała ta granda? Ekipa dumnych "Synów Albionu" odpada z Euro/Mundialu to przecież nic nowego. Ale z komandą Anglii, parafrazując Piotra Bałtroczyka, jest jak z wódką - wszyscy przy stole wiedzą, że kiedyś się skończy, ale jak nadchodzi ta chwila, to każdy jest zaskoczony... Podopieczni Roya Hodgsona, co zrozumiałe na Wyspach, jechali podobnie jak ich koledzy z poprzednich turniejów, po medal. Zostali jak to ostatnio bywa, wywiezieni na taczkach i porzuceni gdzieś w pierwszym, lepszym rowie. Po Niemcach, Argentyńczykach, Portugalczykach do znienawidzonych narodów, dołączyła Islandia. A zaczęło się tak obiecująco...

Co dwa lata (prawie -  klapa z Chorwacją watch) na ulicach powiewają białe flagi przecięte czerwonym krzyżem, nabuzowani Brytyjczycy całymi hordami zalewają kraj gospodarza turnieju, w telewizjach roi się od ekspertów, byłych piłkarzy, trenerów, cała Anglia wybiera razem z menadżerem skład, tylko przy tym całym zgiełku ktoś zawsze zapomina zamknąć drzwi i okna - co nieuniknione w takich okolicznościach, wpada wiatr powodując przeciąg, po czym cały Londyn i okolice budzą się w tumanach kurzu, bałaganu, ktoś przy okazji podrzuci granat, wszystko fruwa w powietrzu, ziemia się wali, grawitacja przestaje działać, dziennikarze wiwatują, mając gotowe okładki na najbliższy miesiąc, strąceni do Mordoru piłkarze uciekają na bezludne wyspy a trener robi "angielskie wyjście". I robi to tylko dlatego, żeby prasa pierwsza nie wysłała go na orbitę. Kibiców jak zawsze szkoda, bo nikt im nie powiedział, że będzie bolało. Tym razem boli dużo bardziej, niż ostatnio. Tym razem WSZYSCY WIERZYLI, że będzie lepiej. Naiwniacy.


Ból jest nie do zniesienia od mitycznego 1966 roku. Spójrzmy zatem na pogrywanie Anglików na wielkich turniejach, po słynnej wiktorii na Wembley. Zawsze coś, zawsze ktoś, interwencje zza światów, gole, których nie było, cholerne rzuty karne, wielkie boje z Niemcami, Portugalią, Brazylią, lecz w większości przegrane. Jednym słowem, dla "Synów Albionu" - katastrofy.

MISTRZOSTWA ŚWIATA

  • 1950 - nie wyszli z grupy
  • 1954 - porażka w 1/4 z Urugwajem 2:4
  • 1958 - nie wyszli z grupy
  • 1962 - porażka w 1/4 z Brazylią 1:3
  • 1966 - gol widmo, Mistrzostwo Świata po zwycięstwie w finale z Niemcami 4:2
  • 1970 - rewanż Niemców w 1/4 i porażka 2:3
  • 1974, 1978 - brak awansu na turniej
  • 1982 - nie wyszli z grupy w drugiej rundzie, również podzielonej na grupy
  • 1986 - "ręka Boga" w 1/4 i wszystko jasne
  • 1990 - porażka w meczu o trzecie miejsce z Włochami 1:2, po półfinale Stuart Pearce był bliski zmiany obywatelstwa
  • 1994 - brak awansu
  • 1998 - porażka w 1/8 z Argentyną po karnych, Beckham kozłem ofiarnym
  • 2002 - porażka w 1/4 z Brazylią 1:2, Seaman klaunem nr 1
  • 2006 - porażka w 1/4 z Portugalią po karnych, Rooney kozłem ofiarnym
  • 2010 - gol widmo nr 2 z Niemcami, porażka 1:4 w 1/8 turnieju, cała obrona łącznie z dwoma bramkarzami ofiarą prasowych reperkusji. No i Jorge Larrionda z Urugwaju
  • 2014 - dezercja Capello, Hodgson trenerem  i 1 punkt w trzech meczach.

 

W MISTRZOSTWACH EUROPY nie bywało lepiej:

  • 1960 - nie startowali
  • 1964 - brak awansu do turnieju finałowego, w którym udział brało tylko 4 drużyny
  • 1968 - 4 drużyny, porażka w półfinale, miejsce 3-4
  • 1972, 1976 - 4 drużyny, brak awansu do turnieju finałowego
  • 1980 - 8 drużyn, nie wyszli z grupy
  • 1984 - nie awansowali do turnieju
  • 1988, 1992 - nie wyszli z grupy
  • 1996 - 16 drużyn, trzecie miejsce razem z Francją, Southgate kozłem ofiarnym
  • 2000 - nie wyszli z grupy
  • 2004 - porażka w 1/4 z Portugalią po karnych, Beckham i Vassell z pudłami
  • 2008 - chorwackie wakacje
  • 2012 - porażka w 1/4 z Włochami po karnych, spudłowali Ashley Cole i jego imiennik Young.
  • 2016 - 24 drużyny, najazd Wikingów w 1/8 i Hodgson na aucie.

Na jakiej zatem podstawie w ostatnich latach balon na Wyspach za każdym razem rósł do niewyobrażalnych rozmiarów? Spychając na moment piłkę na bok, w 2015 roku to samo dotknęło drużynę rugby. Z tymże u miłośników jajowatej piłki z sukcesami jest o wiele lepiej, więc i wiara w narodzie była przeogromna. Niestety jak to u Anglików bywa, przerosła samych zawodników i ich trenera, który został mianowany gamoniem nr 1 na Wyspach. Fatalnie dobrał zawodników, został skrytykowany za taktykę i skończył na fazie grupowej. A miało być Mistrzostwo...

Wydaje się zatem wręcz niemożliwe, żeby zeszłoroczną żałobę ktoś był w stanie pobić w grach zespołowych. Anglicy nie rzucają do kosza, nie skaczą do siatki, w ręczną nie walczą, w hokeja nie grają, poza owalną i jajowatą piłką trudnią się tylko krykietem. Ale i tu w 2015 nastąpił klops:

  • w 2013 na MŚ U21 nie wyszli z grupy (ostatnie miejsce)
  • w 2014 na MŚ w Brazylii nie wyszli z grupy (ostatnie miejsce) 
  • w 2015 na ME U21 nie wyszli z grupy (ostatnie miejsce)
  • w 2015 klęska w domowym turnieju o MŚ w rugby, nie wyszli z grupy
  • w 2015 na MŚ w jednodniowej odmianie krykieta nie wyszli z grupy

Tym samym w ciągu trzech sezonów strzelali, bądź rzucali kapiszonami w trzech najważniejszych dla siebie dyscyplinach sportu. Czy dałoby się to pobić? Roy dał radę, stając się kolejnym gamoniem w Anglii, porównywalnym ze Stevem McClarenem. Eriksson i Capello nie stoją w tym rankingu daleko z tyłu. Możemy jeszcze dorzucić do tego skleconą na potrzeby Igrzysk Olimpijskich w Londynie 2012 Reprezentację Wielkiej Brytanii, w której spośród 18. graczy, 13. to byli Anglicy - owszem, wyszli z grupy, ale od razu w ćwierćfinale zaliczyli bliskie spotkanie z glebą, a ściślej ujmując z Koreą Południową, z którą przegrali po karnych.

Żebyśmy jeszcze mieli lepszą wizję na to, o jakiej nacji tu piszemy, Patrząc na aktualny (2 czerwca 2016) ranking FIFA, kogo z pierwszej 20. myślący o medalach Anglicy, pokonali na ostatnich 5 turniejach o czempionat na Świecie?

  • 2006, wygrana w 1/8 z Ekwadorem 1:0
  • 2002, wygrana z Argentyną w grupie 1:0
  • 1998, wygrana z Kolumbią w grupie 2:0

Jedno wypocone zwycięstwo w fazie pucharowej. JEDNO. Drugie miało miejsce w 2002 roku, w 1/8 3:0 z Danią. Biorąc pod uwagę Mistrzostwa Europy w ostatnich 5. edycjach i patrząc na ranking UEFA z miejsc 1-30, fani Brytyjczyków nie doświadczą ukojenia:

  • 2012, zwycięstwo w grupie ze Szwecją 3:2
  • 2004, zwycięstwa w grupie ze Szwajcarią 3:0 i Chorwacją 4:2
  • 2000, zwycięstwo w grupie z Niemcami 1:0

Po jakże udanym turnieju u siebie w 1996, Anglicy nie przebrnęli ani razu poza kolejną, po grupach rundę, czy to była 1/4, czy jak we Francji 1/8. ŻADNEGO ZWYCIĘSTWA W FAZIE PUCHAROWEJ w ostatnich 20 latach!!!


Przejdźmy zatem do eliminacji do wielkich turniejów. Anglicy od kilku losowań albo podgrzewają kulki, albo mają szczęście, które prędzej, czy później opuszcza cały zespół. Od kilku sezonów omijają ich szerokim łukiem wielkie spotkania z absolutnym topem:

  • Eliminacje na obecny turniej ME 2016 to Szwajcaria
  • Mundial 2014 - Ukraina. Polski nie liczymy, bo byliśmy wtedy w objęciach polskiego Hodgsona.
  • ME 2012 - Szwajcaria i Czarnogóra
  • MŚ 2010 - Ukraina i Chorwacja
  • ME 2008 - Chorwacja i Rosja - brak awansu
  • MŚ 2006 - Polska w formie
  • ME 2004 - Turcja
  • MŚ 2002 - Niemcy

Nie ulega wątpliwości, że poziom piłki w Europie niezwykle się wyrównał, koszyki są podzielone przy każdym losowaniu, jest ranking, itp. itd. Jednakże wrzucając powyższe zestawienie na wokandę, dokładając do tego popisy na głównych turniejach po wyjściu z grup eliminacyjnych, wychodzi obraz drużyny otrzepanej w bojach z dobrymi zespołami - to fakt. Ale gdzie na rozkładzie Anglików jakiś potentat? Kiedy Rooneyowie, Oweny, Lampardy mieli wyrobić w koszulce z trzema lwami, tak potrzebną w futbolu reprezentacyjnym pewność siebie? Jak mieli ją wyrobić w meczach towarzyskich, jak w nich każdy skład jest inny, a rekordzista Eriksson potrafił wymienić całą 11-tkę w ciągu 90 minut. Ostatnią wielką, liczącą się drużyną, którą Anglicy pokonali w meczu o punkty (eliminacje) była Reprezentacja Niemiec i słynne 1:5 na Stadionie Olimpijskim w Monachium w 2001 roku oraz Argentyna w 2002 w Sapporo po karnym Beckhama. Nic więcej, zero. Totalne zero zwycięstw przez ostatnie 14 lat wielkich imprez piłkarskich (+ eliminacje) z największymi reprezentacjami globu.


O powołaniach na każdy turniej można pisać oddzielne tomy "Futbolowych jaj", okładki gazet po klapach można oprawiać w ramki i wieszać w muzeach. Pensje kolejnych ratowników, którzy już za momencik, już za chwilkę przywrócą Brytanii blask, trudno sobie wyobrazić na papierze, w porównaniu do osiągnięć. Na koniec rzućmy okiem na czarodziejów, którzy na przestrzeni 15 lat witani byli w grodzie Wielkiego Bena jak zbawcy, a żegnano ich za każdym razem w oparach absurdu, żenady i atmosfery klęski żywiołowej. Nie bierzemy pod uwagę Steve'a McClarena z wiadomych przyczyn.

  • Eriksson nie był jeszcze aż taki drogi, choć 3 mln funtów w 2001 roku robiło wrażenie
  • Capello za pracę w latach 2008-2012 zgarnął 24 mln funtów, 6 mln rocznie
  • Hodgson rocznie zarabiał prawie o połowę mniej - 3.2 mln funtów, najlepiej zarabiający trener na Euro 2016

Sky Sports dziś rozwaliło system, przedstawiając w skrócie cykl wydarzeń po wykopaniu Anglików z mistrzostw kontynentu, bądź świata:

  1. Wypad z wielkiego turnieju, odejście trenera.
  2. Nawoływanie do wprowadzenia przerwy zimowej i śledztwo w sprawie "dlaczego nie wyszło".
  3. Przyjście nowego trenera, optymizm skacze do góry, wcześniejsze niepowodzenie zamiecione pod dywan.
  4. Sukces w eliminacjach (przeważnie).
  5. Nie, wcale to nie sen, to znów się dzieje - powrót do punktu nr 1.

Przez dekadę każdy łapiący się steru reprezentacji (w większości ci goście stawali się fajtłapami po przejęciu kadry, gdzie ich reputacja leciała na łeb) wmawiał Wyspiarzom, że nie może grać Lampardem i Gerrardem jednocześnie.

Biednym kibicom wmawiano również, że Anglia ma w bramce ośmiornicę, mogącą zatrzymać każdego grajka na planecie Ziemia. Błąd. Niektórzy z nich nie schwytaliby piłki plażowej, lecącej w ich kierunku z odległości metra. James opadający jak kłoda przy rzutach karnych i wolnych, Green łapiący powietrze zamiast piłki, Seaman uznawany za, o zgrozo, wielkiego bramkarza na Wyspach - Kuszczak dał sobie wrzucić za kołnierz piłkę w meczu z Kolumbią, ale poczciwy David zrobił to dwa razy! Arsenal kosztowało to europejski puchar, a Anglików odpadnięcie w 2002 z boisk Korei/Japonii. Kirkland, Robinson, Carson, Foster - gdyby Polska zechciała ich naturalizować, byliby gdzieś pod koniec drugiej dziesiątki w rankingu chętnych do bluzy z nr 1. I w końcu nadeszło zbawienie!

Bóg okazał się przez chwilę Brytyjczykiem i dał im Joe Harta. Faceta, który w Birmingham otrzepał się na tyle, że jak już wskoczył do bramki CIty, tak od razu hurtem zgarnął również sweter w bramce Anglików. I byłoby tak pewnie na wieki wieków, gdyby Joe...no właśnie co? Co się stało z tym facetem na przestrzeni ostatnich 3 lat? Farfocle, klapy, babole, na obecnym Euro wpuszczone flaki... Doszło do tego, że na kilka spotkań potrafił go wygryźć ze składu rezerwowy Rumunów Pantilimon, bądź dziadek Cabalero. Tylko, czy dumni odkrywcy talentu Harta zadbali o silną konkurencję dla niego w kadrze? Wolne żarty.

Hodgson zmierzył się z podobnym problemem i kapcie, których nie złapał jego bramkarz na Euro, kosztowały go posadę. Inna sprawa, że o ile Smalling wyglądał na solidnego gościa (choć góral z Makowa Podhalańskiego miał na to inne zdanie) we Francji, o tyle jego kumpel Cahill miał za sobą fatalny sezon - obaj rozumieli się w defensywie, jakby spotkali się pierwszy raz na niedzielnej lidze w parku. Przy wszelkich powołaniach na duże turnieje internet i prasa aż kipiały z powodu wyborów pomocników i napastników. Na próżno było szukać analiz obrońców, jakby przeświadczenie o sile rażenia Anglików, zaciągało bielmo na oczach całej Brytanii. Upson, Ledley King z jedną nogą, Jagielka, Cahill, Glen "znam się na ofensywie, ale o obronie nie mam pojęcia" Johnson, Phil Jones...lista obrońców narodu jest jeszcze dłuższa. W ostatniej dekadzie Anglicy mieli dwóch, światowej klasy obrońców - Johna Terry'ego, któremu w kadrze zawsze do pary dawano niedojdę, oraz Rio Ferdinanda - ten znowu z Terrym do dziś się nie odzywa, a jak panowie mieli do siebie numery telefonów, Rio poza 2002 rokiem, albo się leczył, albo odbywał karę za złamanie przepisów antydopingowych i duże turnieje oglądał w telewizji.

Jak zatem zestawić z obroną Anglików, chociażby defensywę Włochów z obecnego Euro? Trzech defensorów plus Buffon rozegrało ze sobą więcej spotkań, niż wszyscy Anglicy razem wzięci spędzili ze sobą dni na zgrupowaniach. Ale kto by się tam przejmował obroną, gdy prasa piała z zachwytu, że Roy bierze 5 napastników. Odważnie! Aby na pewno? Co z tego, gdy oglądając wybory Roya, kibice dostawali palipitacji serca - rzuty rożne i wolne w wykonaniu Kane'a już dziś aspirują do Złotych Malin w całej historii Mistrzostw Europy. Daniel Sturridge do dziś nie nauczył się kopać prawą nogą, a o jego zmienniku na prawej stronie, tak wypowiedział się ostatnio Dwight Yorke.

Lallana nie strzela goli, a dostaje szansę za szansą. Na poziomie reprezentacyjnym nie można niańczyć piłkarzy. Facet, który niczym się nie wyróżnił w Liverpoolu, wskoczył sobie ot tak do składu Roya. To dziwactwo. Wiem, że to tylko moja opinia, ale co ten facet osiągnął do tej pory? Gra w Reprezentacji w pierwszym składzie, to jakieś wariactwo. Na tym Euro nic nie strzelił, ani nie wykreował żadnej szansy. Gdybyśmy się dziś spotkali na boisku, jestem pewien, że nie okiwałby mnie, nie uciekłby mi z piłką.

W ogóle liczba graczy z Liverpoolu zastanawia w kontekście obecnego Euro. A najbardziej dziwaczne nie jest wystawianie Lallany - Hodgson najlepszego z "The Reds" posadził sobie na ławce. James Milner ciągnął grę Liverpoolu za uszy, jak tylko mógł w minionym sezonie, a w nagrodę obejrzał Francję z autokaru. Pomijając zupełnie Jacka Wilshere'a i jego obecność w kadrze, Roy bardzo pozytywnie zaczął ten turniej - Rosjanie momentami nie wiedzieli co się dzieje, ale jakimś cudem udało się im utrzymać na powierzchni. Ktoś nie pokrył, ktoś się spóźnił - klops.

Na drugi mecz Anglicy wyszli podobnie jak na pierwszy - długo potrafili rozgrywać piłkę, Rooney umiejętnie kierował grą, ale im bliżej bramki, tym bardziej drżały głowy. Skończyło się pozytywnie, wielu zapewne oglądając mecz w pracy, przestraszyło w doliczonym czasie gry kolegów z roboty, babol Harta poszedł w zapomnienie a cała Anglia wiwatowała z powodu utarcia nosa Walijczykom. Tak się rodzi drużyna - krzyknął jeden. Tak się cementuje "team spirit" - krzyknął drugi. Błąd. Roy tak nie uważał...

Wziął zatem dziadka do orzechów i rozłupał to, co udało się jego piłkarzom zbudować na boisku w Lens - wprowadził 6 zmian i zupełnie zaorał ten zespół, tak że Rooney potykał się o własne nogi w meczu z Islandią - grał tak, jak przez 3/4 minionej kampanii w United. Jakby w jednej chwili poraziła go myśl, że oto w kadrą kieruje ktoś na modłę van Gaala - gościa, którego decyzji najwięksi magowie algebry, statystyki, taktyki i całej matematyki nie potrafiliby wytłumaczyć. Dier kompletnie nie przypominał tura ze środka pola, a Cahill ze Smallingiem kryli na radar. Honor dumnych spadkobierców legendy Alfa Ramseya próbował uratować najmłodszy na turnieju Rashford oraz energiczny Vardy - na tle reszty kompanii obaj gracze wyglądali jak pitbulle przy ledwo człapiących jamnikach. Roy nawet nie próbował się tłumaczyć, szepnął na odchodne że "drużyna jest młoda, bogata w umiejętności a on chciałby pracować dalej, lecz zna realia piłki - nie punktujesz, wylatujesz". Inne złote myśli Roya? "Ze Słowacją nic więcej nie mogliśmy ugrać". I słówko od Rooneya przed meczem ze Skandynawami: " Chcemy, żeby Roy został z nami na dłużej". Wayne po żenadzie z Islandią zmienił front i wydukał "Wolałbym, żeby następny trener był również z Wysp".


I tu wracamy do wyliczanki Sky - Patrz punkt nr 1. Na wczorajszej konferencji zwołanej przez FA, nastrój panował jak po zawaleniu się World Trade Center, szybkie zdania, żałoba, zapowiedź lepszego jutra, ogłoszenie startu selekcji nowego menadżera i wiara w młody zespół. Nie wierzcie w to.

Na każdym turnieju kibicowałem Anglikom, wychowany na Beckhamie, ShearerzeOwenie, Scholesie i innych. Wyspiarska pasja porywała tłumy, ich miłości do piłki nie da się opisać, to trzeba zobaczyć, jak z okien powiewają flagi przed MŚ, czy ME, ulice są przyozdobione czerwonym krzyżem w wielu miejscach. W Polsce zaczynamy doświadczać czegoś podobnego, patrząc na grę Biało-Czerwonych jest duża szansa, że co dwa lata tak już będzie. Gdyby zapytać Anglika w barze przed turniejem, kto go wygra, ów jegomość z kuflem w ręku nie odpowie Ci - on Ci to wykrzyczy w twarz - England. I za tą wiarę szacun. Bo nic więcej im nie zostało. Dziś piłka reprezentacyjna Anglików to pośmiewisko, urojone nadzieje i naiwność fanów, wystawiona na wielką próbę.

Faworytami bukmacherów do objęcia schedy po Royu są, uwaga:

  • Gareth Southgate (tak, to ten który z drużyną U21 zaliczył zonk na ME)
  • Sam Allardyce
  • Alan Pardew
  • Alan Shearer
  • Eddie Howe
  • Gary Neville
  • Brendan Rodgers
  • Harry Redknapp

Kolejne nazwiska będą wypływać lada moment. Ostatni z wymienionych Harry "Houdini" ma swoje zdanie na ten temat:

Kompletnie nie wierzę, że FA jest w stanie wybrać właściwego następcę Roya. Czy ktokolwiek dziś jest w stanie zaufać FA? Wybrali sobie Roya, a ten spektakularnie zakończył dwa turnieje z rzędu. Słyszałem, że Gary jest brany pod uwagę...Jak do cholery można brać go na poważnie, mając w pamięci jego klapę w Valencii?!? Nie mam bladego pojęcia jak my z tego wybrniemy. To jest farsa, Southgate nie jest zupełnie gotowy, Howe zbyt młody a Rodgers właśnie dostał robotę w Celtiku.

 

Z Islandią nie wyglądaliśmy na kogoś kto jest w stanie wyrównać, wyszliśmy z grupy o długość włosa, po dwóch remisach i szczęśliwej wygranej. Nadchodzi ciężki czas przed Anglią, bo ja nie widzę optymistycznej wersji rozwiązania tej sytuacji. 

Wojciech Kowalczyk w studiu pomeczowym Anglia - Islandia doprecyzował wnioski Redknappa:

Anglia nie wyrównałaby z Islandią nawet, jeśli graliby ten mecz trzy dni.

Czy jest jeszcze na tej planecie ktoś, kto przed kolejnym turniejem zaufa FA? W koszulce Rooneya będzie nerwowo trzymał kufel z piwem, gdy Anglicy będą bili się o MŚ w Rosji? Tam pojadą na pewno po medal. Przynajmniej w ich głowach, które należałoby wyczyścić magicznym urządzeniem, jakim dysponował Tommy Lee Jones w "Facetach w czerni", razem z tym co kibicom siedzi pod kopułą. Zapomnieć, że kiedyś w czasach prehistorycznych byli Mistrzami Świata, zaorać system, posadzić nowe, wykasować bezmyślną nadzieję. Zacząć na nowo, od drużyny "Underdogs", tak popularnego na Wyspach wyrażenia oznaczającego Dawida, który ściera się z Goliatami piłkarskiego świata. Na mnie niech jednak nie liczą. Za stary jestem, dość.

 

Komentarze (2) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 7564

Napisz PW
dodano: 30.06.2016, 12:05, #2 Zwiń/Pokaż komentarz czerwona strona mr.sayd
Jak zawsze anglicy przed ważnym turniejem zachowują się jak mistrzowie świata, a gdy przychodzi turniej [***] blada jak zwykle.
Można winić piłkarzy, można winić trenera, ale to już nie ważne! Odpadli i tyle w temacie.
Ważne jest wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów.
Hodgson to wogóle był błąd na starcie...taki Moyes i tyle.
Anglia potrzebuje trenera znanego, z jajem, z pucharami i takiego który jest uniwersalny...czyli potrafi iść z biegiem czasu, a nie zatrzymać się na średniowiecznej piłce i nic nie zmieniać.

Anglia mnie nie obchodzi...lubię pl i United, ale repra ma za duże mniemanie o sobie czego nie lubię.

Dzisiaj będe trzymał kciuki za Polskę, która jest silniejsza od Anglii.

Pozdrawiam.
Postów: 990

Napisz PW
dodano: 29.06.2016, 19:14, #1 Zwiń/Pokaż komentarz United4ever
Za przegraną, Anglia może podziękowac przestarzałemu futbolowi. Jeśli ktoś wskaże przykłady drużyn grających nowocześnie, to od razu odpowiadam, chodzi o sam system szkolenia. Zresztą nawet w tych topowych drużynach w Anglii (bo nigdzie indziej Anglole nie graja), o sile stanowią raczej gracze z innych krajów jak i trenerzy :P. Bez reform sie [***] nie uda. Kibicuje zawsze Anglii, ale kiedy patrzyłem jak Vardy ze Sturridgem gnije na ławce, to sam chciałem aby odpadli. Bez sensu. Tu nic nie da nawet najlepszy trener na ławce selekcjonera, dopóki, taki Mourinho, Guardiola, Klopp, Pochettino i Conte nie wyszukają perełek (nowych perełek, bo starych już sie nie da ineczej nauczyc grac) gdzies w podziemiach, które nie przesiąkły angielskimi nauczaniami typu kopnij i biegnij.....Futbol sie zmienia, a Anglia ewidentnie nie. W Hiszpani, o sile drużyn stanowią Hiszpanie, we Włoszesz, Włosi, w Niemczech Niemcy, A tutaj [***] [***] wie kto.

//Edytowano 1 raz, ostatni raz 29.06.2016, 19:15

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.