CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Sir Alex Ferguson wydał niedawno nową książkę pt. "Leading". Opisuje w niej wiele... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +1 - Rudzki: "Najlepszy. Dlaczego uwielbiamy Zlatana"

Artykuły z Gazet xmilkaax @20.11.2017, 13:34 | Przeczytano 902 razy

Dotyczy: Zlatan Ibrahimović

Rudzki: "Najlepszy. Dlaczego uwielbiamy Zlatana"

"Żaden inny piłkarz na tej planecie nie może sobie pozwolić na posiadanie tak wielkiego ego i niekrycie się z tym. Niesamowite jest to, jak Zlatan zbudował na tym swoją markę i choć wielu zarzuca mu brak poważnych sukcesów, to na pewno nikt nie może mu odebrać wielkich umiejętności piłkarskich" – pisze w felietonie Przemysław Rudzki, redaktor naczelny Przeglądu Sportowego.

"Jakie to uczucie, strzelić tak wspaniałego gola słabszą nogą" – zapytał pewien reporter Zlatana Ibrahimovicia i chyba sam szybko zdał sobie sprawę, że za moment nabije się na kontrę. "Ja nie mam słabszej nogi" – odparł Ibra. Napastnik Manchesteru United wrócił właśnie do gry po poważnej kontuzji i chciał bardzo, by to był powrót z przytupem, próbując strzelić gola efektownego, takiego, z jakimi jest najlepiej kojarzony. Być wielką gębą, kiedy nic innego za tym nie stoi, to żadna sztuka, żeby spotkać takich ludzi, wystarczy na parę minut wejść na Twitter. Ale umieć rzucać błyskotliwymi tekstami, jednocześnie samemu wykonując dobrze swoją robotę – to dużo większe wyzwanie. Ibrahimović robi to skutecznie od lat.

Żaden inny piłkarz na tej planecie nie może sobie pozwolić na posiadanie tak wielkiego ego i niekrycie się z tym. Niesamowite jest to, jak Zlatan zbudował na tym swoją markę i choć wielu zarzuca mu brak poważnych sukcesów, to na pewno nikt nie może mu odebrać wielkich umiejętności piłkarskich. Ten powrót Szweda do gry, szybszy niż wszyscy się spodziewaliśmy, jest czymś więcej niż chęcią pogrania sobie w piłkę, bo przecież Ibrahimović mógłby już z tego zrezygnować. Nie potrzebuje ani więcej splendoru, ani pieniędzy, wystarczyłoby machnąć ręką, zostawić to wszystko, usiąść wygodnie w fotelu eksperta telewizyjnego, dostać felieton w jakiejś gazecie, cokolwiek. Jednak trudno jest ot tak przestać ludziom udowadniać swoją wartość, jeśli trzeba było to robić od dziecka, każdego dnia.

"Nie byłem głodny, byłem bardzo głodny. Ukradłem wiele rowerów. Kradłem też samochody. Tak to wyglądało. Pochodzę z Rosengard, tak załatwiamy tam sprawy. Robimy te rzeczy dla adrenaliny. W Szwecji mówią, że to getto, ale dla mnie to był raj” – Zlatan nigdy nie wyzbędzie się korzeni. To jego paliwo napędowe. Gniew i rozsadzająca go od środka ambicja, by być najlepszym.

Sport może stać się ratunkiem dla człowieka i to jest jeden z tych banałów, które warto powtarzać. Takich dzieciaków jak Zlatan było, jest i będzie na świecie tysiące. W sporcie znajdą jedyne koło ratunkowe, by przestać kraść czy ćpać, jak Jerzy Górski, bohater książki i filmu "Najlepszy". Chylę czoła przed Łukaszem Palkowskim, który w Hollywood za swoje filmy dostawałby Oscary, jestem tego więcej niż pewien. Nawet najlepszą historię można schrzanić, on zaś czyni ją jeszcze lepszą, jeszcze mocniej wbijającą w fotel. Nie kombinuje – z kinem jest trochę jak z piłką. Dużo więcej frajdy da nam radosny futbol niż bezładna kopanina dla koneserów. Przez lata w Polsce powstało mnóstwo filmów, które były zaspokojeniem ambicji samych reżyserów, pełnych symboli, podtekstów i innych pseudoartystycznych bzdetów. To trochę tak, jakby trener jako jedyny miał odczuwać frajdę z dobranej taktyki. Palkowski robi to co West End z teatrem – sztukę dla ludzi. Czystą rozrywkę, która wcale nie musi być bezmyślna. Nie musi sprowadzać widza do poziomu troglodyty. Nie musi ściągać do kin tylko tych, którzy zaśmieją się na scenie, w której ktoś zaklął, spierdział się albo beknął. Innymi słowy – nauczył się opowiadać takie historie, które poruszą i mądrego, i głupka. Szacunek.

Zlatan też nie jest nikomu obojętny. Jego historia dowodzi, że bez względu na to, co powiedzą o Tobie inni, na koniec najważniejsze jest to, co sam sobą reprezentujesz. Angielscy fani śpiewali kiedyś o nim: "Jesteś tylko gównianym Andym Carrollem". Dziś pewnie część z nich, przynajmniej tych ściskających kciuki za Manchester United, bije mu brawo. Ale nie tylko Old Trafford, lecz cała liga potrzebuje takich wyrazistych postaci. W świecie przezroczystych, kartonowych piłkarzy, którzy po przegranych meczach piszą, że w następnym spotkaniu dadzą z siebie wszystko, a po zwycięstwach, że dziękują kibicom za doping, Zlatan jest okazem wyjątkowym. Oby grał jak najdłużej.

Poczucie humoru Szweda to zjawisko wymierające wśród dzisiejszych piłkarzy. Sztampa goni sztampę, nuda nudę. Zawodnicy są wycięci z tych samych matryc. Ibrahimović lubi prowokować, ale zawsze pozostaje w tym sobą. Robił to zresztą od lat, szczególnie pod adresem angielskich piłkarzy, z którymi od jakiegoś czasu toczy regularne bitwy. Tylko on potrafił ich pochwalić i jednocześnie przyłożyć, jak wtedy, gdy o Stevenie Gerrardzie powiedział: "On ma naprawdę wysokie umiejętności, co w przypadku Anglików nie jest normalne".

Albo wtedy, kiedy wypalił: "W Anglii to działa tak: jeśli strzelisz im gola, jesteś dobrym graczem, jeśli nie – słabym. Pamiętam, że tak było z Leo Messim przed finałem Ligi Mistrzów w 2009 roku, może i ze mną tak będzie?". Słowa te wypowiedział po fantastycznej bramce zdobytej nożycami z kilkudziesięciu metrów w starciu z reprezentacją Anglii. Bramce wykraczającej poza realia PlayStation.

Wiele osób próbowało sobie wyrobić nazwisko na krytyce Zlatana, jak Martin O'Neill, który stwierdził, że to najbardziej przereklamowany piłkarz na całej planecie (co w takim razie powiedzieć o O'Neillu – menedżerze?). Dzisiaj spora część szwedzkich kibiców także zwraca się przeciwko niemu, jedna z gazet przeprowadziła nawet sondę dotyczącą ewentualnego powrotu Ibry do kadry, która wyeliminowała Włochów i pojedzie na mundial. Okazuje się, że większość fanów tego nie chce.

Ale wcale się nie zdziwię, jeśli sięgną po 36-letniego napastnika United. Walka z kontuzją pokazała po raz kolejny, że kiedy wszyscy już skreślili sympatycznego "sodziarza" z wielkim nosem, on lubi triumfować. Piłka wciąż sprawia mu najwidoczniej frajdę. Ludziom łatwo powiedzieć: wystarczy, już się nagrałeś. Patrząc na Ibrahimovicia odnoszę wrażenie, że będzie strzelał gole do 40-tki. Bycie najlepszym, nawet jeśli to tylko klasyfikacja własnej roboty, zobowiązuje.


Źródło: Przegląd Sportowy

Tagi: Artykuły z gazet, Ciekawostki, Felietony, Forma, Kontuzje, Napastnicy, Zlatan Ibrahimović

Komentarze - bądź pierwszy Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.