CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Quiz związany z napastnikiem Manchesteru United. ROZWIĄŻ QUIZ

+ +3 - While dreams are coming true...

Opowiadania Redakcja @06.08.2009, 22:48 | Przeczytano 8968 razy

While dreams are coming true...
Z każdym rokiem Manchester United pasjonował mnie coraz bardziej - ich gra, wyniki, historia, atmosfera na meczach... To ostatnie jest tak niesamowite, że parę lat temu zacząłem marzyć, by pewnego dnia zasiąść na trybunach Theatre of Dreams. Rok temu już mi się to udało, lecz było to "zaledwie" w ramach wycieczki z grupą innych kibiców.

Już wcześniej postanowiłem, że te wakacje spędzę pracując w Anglii, konkretniej koło Burnley, z którego do Manchesteru jest niecałe 30 mil. Pewnego dnia podczas luźnej rozmowy z kolegą stwierdził on, że nic nie stoi na przeszkodzie, by udać się na mecz z Valencią. Moje oczy urosły do wielkości talerza... Czym prędzej zalogowałem się na swoje konto na manutd.com z nadzieją, że zostało choć kilka wejściówek. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się zabukować bilety na South Stand - jak się okazało były to jedne z najlepszych miejsc na całym Old Trafford.

Środowe popołudnie ciągnęło się dla mnie w nieskończoność, ale w końcu nadeszła godzina wyjazdu. Po drodze nie obyło się bez problemów jakimi z pewnością były korki na obrzeżach Manchesteru. Zamiar pójścia do Bishop Blaize musiałem odłożyć na kiedy indziej, gdyż na miejscu przeznaczenia znalazłem się zaledwie 20 minut przed pierwszym gwizdkiem.

Kilka zdjęć od frontu i udałem się szukać entrance S20 w Tunelu Monachijskim, którym miałem wejść na trybuny. Widok, który ujrzał się moim oczom był naprawdę cudowny... Na Old Trafford był już niemal komplet widzów, spiker podawał składy, a Fred The Red jak zwykle zabawiał publikę. Okazało się, iż moje miejsce było parę metrów nad lożą dyrektorską, idealnie na linii środkowej boiska - lepiej trafić nie mogłem, choć z drugiej strony chciałbym zedrzeć gardło na Stretford End. Gdy wchodziłem po stopniach South Stand przechodziłem jakieś 10 metrów obok Sir Bobby'ego Charltona, który śmiejąc się gawędził z młodszą od siebie kobietą - zobaczenie żyjącej legendy Red Devils z tak bliska, w tak naturalnej sytuacji to kolejna wspaniała rzecz, która spotkała mnie tego sierpniowego wieczora.

W końcu z tunelu wyłonili się główni bohaterowie, a ja błyskawicznie chwyciłem za aparat, który miał tego dnia mnóstwo pracy. Dalej nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście... Serce waliło mi jak szalone, a w międzyczasie parę razy wraz z 76 tysiącami ludzi krzyknąłem "United, United!".

Wreszcie rozległ się pierwszy gwizdek, a ja zacząłem delektować się grą i widokiem Czerwonych Diabłów. Prowadzenie mogli objąć już w 6. minucie, ale tym razem Rooney pomylił się o centymetry. Swoją drogą Anglik traktowany jest przez kibiców niczym bóg, czego w TV tak dokładnie nie widać - każda jego walka o piłkę, dobre podanie, wyjście spod presji, czy nawet niecelny strzał nagradzane są burzą braw i skandowaniem nazwiska.

Sam mecz zrobił na mnie duże wrażenie, gra toczona była w szybkim tempie, a technika użytkowa zawodników na najwyższy poziomie. Ciekaw byłem występu Davida Villi, który z pewnością mógł siać duże zagrożenie pod bramką Fostera, jednak zarówno Ferdinand (który jest istnym kolosem) i Evans zupełnie wyłączyli hiszpańskiego asa. Nerwowo było tylko wtedy, gdy piłka po strzale któregoś z Hiszpanów trafiła w poprzeczkę.

W przerwie chciałem kupić coś do jedzenia, ale była tak gigantyczna kolejka, że zwątpiłem. Teraz przynajmniej wiem, czemu Anglicy wychodzą 5-6 minut przed przerwą...

Druga połowa rozpoczęła się fantastycznie, po trafieniu Rooneya mogłem szaleć z radości wraz z tysiącami innych fanów Red Devils. Ta bramka zachęciła kibiców do głośniejszego dopingu... i meksykańskiej fali, którą rzadko widuje się na angielskich stadionach. Po dwóch nieudanych próbach w końcu nastąpiła pełna mobilizacja i fala przelała się przez trybuny Teatru Marzeń nie raz i nie dwa.

Na boisku przewagę zgodnie z naszymi oczekiwaniami osiągnęły Czerwone Diabły, a na jej efekty nie trzeba było długo czekać. Młody Cleverley uszczęśliwił nas po raz drugi i byłem pewien, że mój pierwszy mecz na Old Trafford zaliczę do bardzo udanych także ze względu na wynik.

Spotkanie powoli dobiegało końca, kibice zaczęli opuszczać stadion na 10 minut przed końcowym gwizdkiem chcąc zapewne uniknąć korków, ale mnie były one zupełnie obojętne. Na koniec zrobiłem kilka zdjęć na tle niemal opustoszałych trybun, a następnie pod oświetlonym stadionem, który wygląda jeszcze lepiej niż w dzień... Mam nadzieję, że Was drodzy userzy nie zanudziłem - swoje przeżycia postarałem się jak najbardziej streścić, a na koniec dodam tyle, że warto mieć marzenia... bo wtedy łatwiej o ich spełnienie.










Źródło: własne

Komentarze (11) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 820

Napisz PW
dodano: 17.06.2014, 17:12, #11 Zwiń/Pokaż komentarz kicu_999
marzenie chyba 90% kibicow
Postów: 15

Napisz PW
dodano: 13.08.2009, 11:07, #10 Zwiń/Pokaż komentarz DosSantosAviero7
moja marzenie być na meczy United, nie wiem kiedy
Postów: 4353

Napisz PW
dodano: 10.08.2009, 08:24, #9 Zwiń/Pokaż komentarz 10rooney10
też mi się marzy podróż do Manchesteru na OT...
Postów: 16

Napisz PW
dodano: 08.08.2009, 15:00, #8 Zwiń/Pokaż komentarz Karmel&Utd
Krzychu, może Twoje marzenie się spełni :P Przynajmniej trzeba wierzyć :)
Postów: 57

Napisz PW
dodano: 07.08.2009, 18:52, #7 Zwiń/Pokaż komentarz *Kryhu*
To jest moje marzenie od 2003 roku być na tym stadionie przeżyć te emocje, poprostu bezcenne :D jeszcze kilka lat i się postaram tam być
Postów: 3596

Napisz PW
dodano: 07.08.2009, 18:37, #6 Zwiń/Pokaż komentarz Maxi06
Bardzo dobre opowiadanie.
Postów: 9372

Napisz PW
dodano: 07.08.2009, 16:13, #5 Zwiń/Pokaż komentarz Karmel07
To jest coś niesamowitego być na Old Trafford ;)
Postów: 13624

Napisz PW
dodano: 07.08.2009, 11:45, #4 Zwiń/Pokaż komentarz ozgur
Tetr marzeń też tam chce kiedyś przynajmniej raz być to moja Mekka do, której muszę się udać. Nie ważne na jaki mecz ważne, żeby odczuć to na własnej skórze. Taki doping i tylu fanów w jednym miejscu coś pięknego.
Postów: 469

Napisz PW
dodano: 07.08.2009, 10:35, #3 Zwiń/Pokaż komentarz RocknRolla
Być tam , to coś wspaniałego, każdy fan United powinien doświadczyć pobytu w Teatrze marzeń. Ja miałem taką okazję raz.. ale mam nadzieję, że jak już 'będę duży' to uda się jeszcze niejednokrotnie obejrzeć Diabły Live. :)
Postów: 1178

Napisz PW
dodano: 07.08.2009, 08:00, #2 Zwiń/Pokaż komentarz nessa60
ale miałeś fajnie, ja też tak chcę:D
Postów: 1011

Napisz PW
dodano: 07.08.2009, 00:23, #1 Zwiń/Pokaż komentarz Man13b
Fajna przygoda.Też bym tak chciała ;)
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.