CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Rozwiąż krótki quiz związany z Newcastle United i spotkaniami Czerwonych Diabłów z tym klubem. ROZWIĄŻ QUIZ

+ +3 - Wayne Rooney - historia prawdziwa...

Opowiadania MateO @30.10.2010, 14:00 | Przeczytano 22456 razy

Wayne Rooney - historia prawdziwa...
Noc jak na angielskie warunki były nadzwyczaj ciepła i parna. Rooney nie zastanawiając się zbytnio zamknął wszystkie okna w swojej posiadłości i maksymalnie podkręcił klimatyzację. W tym samym czasie Coleen usypiała małego Kai'a, który po raz kolejny kibicował dziś swojemu tacie podczas spotkania Manchesteru United. Chłopic odziany w barwy 'Czerwonych Diabłów' wyglądał niczym zacnie przyozdobiona bożonarodzeniowa choinka, która w dodatku dobitnie wyrażała swoje niezadowolenie z tego faktu. Małe to jednak miało znaczenie dla papy chłopca, który niesiony dopingiem syna i żony zaaplikował tego popołudnia swoim rywalom aż dwie bramki. Kai wyraźnie zmęczony zasnął tej nocy nadzwyczaj rychło. Wydarzenie to bardzo ucieszyło Wazzę, który miał ochotę na miłosne igraszki ze swoją, trzeba przyznać zdecydowanie lepszą połową. Roo wyciągnął z lodówki szampana i próbował otworzyć go w niezwykle subtelny sposób. Niestety skutek tej wydawać by się mogło trywialnej czynności okazał się być opłakany. Z urodzenia Liverpoolczyk oddał strzał w kierunku instalacji elektrycznej i jak miał to w zwyczaju nie spudłował… Tym razem zamiast popularnej cieszynki Rooney wykonał równie efektowny telefon do Williama, który był 'złotą rączką' zatrudnioną na etacie przez Anglika. Zaledwie kilka lat starszy mężczyzna pojawił się na miejscu w paręnaście minut później, jednak usterka okazała się zbyt poważna, aby usunąć ją 'od ręki'. Podminowany Wayne zdawał sobie sprawę, że z aktu miłosnego z Coleen nici, bowiem panna McLoughlin nie zwykła oddawać się miłosnym uniesieniom w totalnych ciemnościach. Dziwaczny to był ceremoniał, jednak Coleen z tegoż zwyczaju nie zamierzała rezygnować. Coraz bardziej rozgorączkowany Wayne wpadł jak się mu wydawało na genialny pomysł…
- William, podejdź no tutaj chłopcze – rzekł groźnie Roo.
- Tak proszę Pana?
- Chłopcze masz ochotę zarobić 10 tys. funtów?
- Jak chyba każdy, no ale…
- Będę się kochał z Coleen. Ty będziesz trzymał świecę i nam przyświecał.
- Ale, yyy - zdołał wydukać William.
- Cieszę się, że się zgadasz.
Wayne zaczął dobierać się do żony, jednak ta wyraźnie zniesmaczoną całą sytuacją, nie okazywała zbytniej rozkoszy, choć Rooney starał się jak mógł, aby zaspokoić swoją lubą. Wayne zdecydowanie zmęczony nieudanymi próbami sprawienia przyjemności żonie rzekł do trzymającego świecę Williama.
- Chłopcze, może ty spróbuj… Będziesz się kochał z Coleen, a ja będę trzymał świecę.
Mężczyzna zrobił jak kazał Wayne. Wniebowzięta Coleen krzyczała w niebogłosy. Nagle Roo walnął Wiliama świecą przez łeb:
- Widzisz tępaku, tak się świecę trzyma! – skrzyczał przybysza 23-latek.
Dzień ten odcisnął obfite piętno na relacjach pomiędzy Waynem i Coleen, które od tamtego czasu znacznie się oziębiły. Intrygujące były też coraz częste wizyty Williama. Rooneya również ciekawiły notoryczne odwiedziny 'złotej rączki' w jego domu. Wazza nie był jednak głupi i od razu zdał sobie sprawę, że tutaj musi być coś nie tak… z instalacją elektryczną, wszak wymiana całej w tak ogromnej rezydencji musi zająć sporo czasu. Roo chodził całymi dniami bardzo markotny, co można tłumaczyć częściowym rozkładem pożycia w jego związku. Zaniepokojony sytuacją swojego przyjaciela okazał się Michael Carrick – sąsiad i zarazem kolega z boiska Wayne'a.
- Siemasz Roo.
- Witam kolegę…
- Co się dzieje? Przecież widzę, że coś jest z Tobą nie tak. Mnie nie oszukasz, znamy się nie od dziś.
- Coleen… – zdołał urwać Wayne.
- Stary nie musisz kończyć. Spotkajmy się dziś w Rosso o 20:00
- No dobra… - zgodził się Roo, choć nie do końca miał ochotę wybierać się do Rosso ze swoim sąsiadem, gdyż wiedział jak kończą się zazwyczaj tego typu spotkania.
Dwaj przyjaciele zeszli się o umówionej godzinie, a impreza trwała nader długo i bynajmniej nie była to zabawa dla abstynentów. Po powrocie do domu na Roo czekała już rozwścieczona Coleen.
- Gdzie byłeś? – zapytała stojąc z bliżej nieokreślonym przedmiotem w ręku Coleen.
- Na.. czynie – odparł Wayne.
- Na jaki znowu czynie?!
- Naczynie dawaj, zwracać będę! – skwitował nocną rozmowę 'Biały Pele' - jak zwykli mawiać o Roo kibice. Zresztą tej nocy Anglik wydawał się być bardziej biały niż zwykle.
Na domiar złego następnego dnia praktycznie wszystkie angielskie bulwarówki pisały o rzekomym spotkaniu Wayne'a z pewną kobietą lekkich obyczajów podczas imprezy w Rosso. Coleen znosiła wiele wybryków Roo, nawet jego zamiłowanie do kolekcjonowania tak zwanych 'karteczek', jednak tym razem żona Wayne'a nie wytrzymała i oznajmiła mężowi, że przeprowadza się do mamusi. Zdruzgotany Rooney nie pamiętał zbyt wiele z ostatniej nocy i postanowił odwiedzić Carricka, aby przekonać się, czy to co piszą media jest prawą:
- Michael czy ja… - zdołał wymamrotać Roo.
- To był ciężki wieczór… Rzeczywiście spotkałeś się z Jenny, ale to nie było tak jak piszą media.
- Ale jak… Czy ja zdradziłem Coleen?
- Uspokój się, do niczego nie doszło.
- Opowiadaj w takim razie co się stało!
- To właściwie krótka historia. Wypiliśmy sporo i powiedziałeś mi, że chciałbyś znaleźć sobie jakieś hobby. Wtedy zaproponowałem ci naukę gry na skrzypcach u mojej starej znajomej…
- Chcesz mi powiedzieć, że Jenny jest prostytutką i nauczycielką gry na skrzypcach w jednym?!
- Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale to prawda… Jenny to kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boi.
Wayne odarty z wyrzutów sumienia postanowił za wszelką cenę odzyskać zaufanie Coleen. Anglik zdawał sobie sprawę, że historia ze skrzypcami raczej nie przejdzie. Roo wysyłał do swojej żony krocie kwiatów i codziennie okupował dom swojej teściowej próbując przekonać ukochaną do powrotu do Prestbury, gdzie para mieszkała przez kilka ostatnich lat. Coleen po kilku tygodniach postanowiła się ugiąć, jednak postawiła Wazzie ultimatum. Roo miał wyjechać wraz z nią za granicę i tam zamieszkać, bowiem angielska pogoda już od dawna uprzykrzała życie Coleen. 'Biały Pele' uradowany, że udało mu się pobratać ponownie z żoną oznajmił na najbliższym treningu Fergusonowi, że pragnie opuścić Old Trafford. Kiedy klamka już zapadła, a Wayne i Coleen ponownie zamieszkali razem rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do przeprowadzki. Pewnego dnia - gdy już właściwie plany przeprowadzki były dopięte na ostatni guzik, a młodzi zadecydowali się przenieść do spokojnych i cichych Ząbek, gdzie z dala od zgiełku i mediów Roo mógłby się skoncentrować na grze w miejscowym Dolcanie – zadzwonił dzwonek. Wayne pobladł i ujrzał w drzwiach Jenny. Kobieta chciała wyjaśnić osobiście całą historię z Rooneyem Coleen.
- Ja chciałam tylko pani powiedzieć, że to nie było tak jak pani myśli – zaczęła odważnie Jenny.
- Nie chcę tego słuchać – odparła ostro Coleen.
- Ależ proszę pani ja tylko uczyłam Roo grać na skrzypcach…
- Może uczyła też go pani dmuchać w puzon?!
- To nie są żarty, zresztą mogę to pani udowodnić - Jenny wyciągnęła z futerału skrzypce i wepchnęła je do rąk zakłopotanego Wayne'a.
- Ale ja… - burknął tylko Anglik
- Potrafisz to robić, tylko jeszcze o tym nie wiesz! Zacznij grać.
Wayne zrobił jak kazała Jenny, a z każdym pociągnięciem smyczka z instrumentu wydobywały się coraz czystsze i piękniejsze dźwięki, które wprawiły w prawdziwe osłupienie Coleen, ale i samego Rooneya. Małżonkowie jeszcze tego samego dnia oddali się miłosnym igraszkom jak za dawnych lat. Coleen poprosiła później Rooneya, aby czym prędzej udał się do klubu i przedłużył kontrakt z Manchesterem United. Żona Wazzy nie chciała, aby jej mąż wyprowadzał się miasta, gdzie może szlifować swój talent muzyczny. Wayne z samego rana udał się do klubu. W gabinecie zastał zmartwionych Fergusona i Gilla.
- Przepraszam za to całe zamieszanie, ale jednak zostaję w United.
Ferguson i Gill zerwali się z miejsca, patrząc na siebie z niedowierzaniem. Spojrzeli na wiszący na ścianie kalendarza, żeby upewnić się, że to wcale nie prima aprilis. Czuli się mniej lub bardziej jak biedny studencina politechniki, który niczego nie rozumie. Bo i oni nie rozumieli.
- Skąd taka decyzja?
Sekundy ciągnęły się w nieskończoność, jakby na złość wyolbrzymiając teorię względności. Alex słyszał bicie własnego serca, a przez głowę przelatywały mu setki różnych powodów, jedne głupsze od drugich. Wreszcie Wayne uśmiechnął się delikatnie.
- I tak byście nie uwierzyli…

Źródło: własne

Tagi: Michael Carrick, Opowiadania, Wayne Rooney

Komentarze (36) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 820

Napisz PW
dodano: 17.06.2014, 17:05, #36 Zwiń/Pokaż komentarz kicu_999
fajne te opowiadanka tylko szkoda ze ich tak malo
Postów: 99

Napisz PW
dodano: 04.11.2010, 13:11, #35 Zwiń/Pokaż komentarz zanti27
ktoś tu nie wie co pisze
Postów: 745

Napisz PW
dodano: 31.10.2010, 11:08, #34 Zwiń/Pokaż komentarz MateO
solit niestety chyba Ty masz jakieś kompleksy... Cóż tekst nie musi, nawet nie może się wszystkim podobać.

Jeśli nie wiesz co to już publicystka i opowiadanie, to już nie moja wina. Szanuję Twoją opinię, choć kompletnie jej nie rozumiem. Nikt Cię nie zmusza, aby to czytać. Pozdro.

Cieszę się, że zdecydowanej większości się podobało i mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze coś napiszę :)
Postów: 3598

Napisz PW
dodano: 31.10.2010, 10:05, #33 Zwiń/Pokaż komentarz Redakcja: xmilkaax
A mi się dobrze czytało !

Dobra robota, MateO :)
Postów: 5032

Napisz PW
dodano: 30.10.2010, 19:49, #32 Zwiń/Pokaż komentarz solit
proszę Cię, nie błaźnij się jeszcze bardziej. Mam nadzieję, iż kiedyś zmądrzejesz i zrozumiesz, że się wygłupiłeś pisząc te bzdety i to nie jest istotne czy nazwiesz je opowiadaniem, dramatem czy dyrdymałą. Strona manusite nie powinna służyc zamieszczaniu tego typów tekstów. Już pomijam poziom intelektualny (właściwie jego brak)
"- William, podejdź no tutaj chłopcze – rzekł groźnie Roo.
- Tak proszę Pana?
- Chłopcze masz ochotę zarobić 10 tys. funtów?
- Jak chyba każdy, no ale…
- Będę się kochał z Coleen. Ty będziesz trzymał świecę i nam przyświecał.
- Ale, yyy - zdołał wydukać William.
- Cieszę się, że się zgadasz.
Wayne zaczął dobierać się do żony, jednak ta wyraźnie zniesmaczoną całą sytuacją, nie okazywała zbytniej rozkoszy, choć Rooney starał się jak mógł, aby zaspokoić swoją lubą. Wayne zdecydowanie zmęczony nieudanymi próbami sprawienia przyjemności żonie rzekł do trzymającego świecę Williama."

Czy Ty jesteś normalny? Podobno jesteś już osobą dorosłą, a piszesz erotyczne paszkwile na stronie, na której udziela się mnóstwo dzieci i młodzieży. Jeżeli sperma uderza Ci do mózgu i fanatzjuesz o seksie Rooneya z jego żoną to zatrzymaj to dla siebie albo znajdż inne miejsca by zamieszczac taki płytki syf. Rozumiesz już mi o co mi chodzi? Powinieneś to usunąc i grzecznie przeprosic. Wracam do oglądania meczu. Pozdrawiam.
zobacz więcej
Postów: 745

Napisz PW
dodano: 30.10.2010, 19:32, #31 Zwiń/Pokaż komentarz MateO
solit pojęcie opowiadania coś ci mówi?
Postów: 5032

Napisz PW
dodano: 30.10.2010, 19:26, #30 Zwiń/Pokaż komentarz solit
ale gówniany tekst. Totalne dno. zupełny bezsens. Bajkopisarzem może zostań albo zatrudnij się na linii O-700, a nie staraj się byc sklejaczem krótkich historii o Man Utd. Mateo, Ty jesteś tym od "jak PRZYSZŁEM ze szkoły, rzuciłem tornister, otworzyłem internet to wkurzyłem si, że Rooney odchodzi"? Wiele by to wyjaśniało... To ma byc strona związana z newsami (prawdziwymi albo będącymi przypuszczeniami dziennikarzy zajmujących się sportem, a nie tymi a'la życie na gorąco) a nie jakimiś bzdurami z tektury. Osobiście jest na wielkie nie, takie NIEEEE, dla takich debilowatych samodzielnych inicjatyw. Mam nadzieję, że większości ludzi o trzeźwych umysłach też tak stwierdzi.
Postów: 2310

Napisz PW
dodano: 30.10.2010, 14:05, #29 Zwiń/Pokaż komentarz carisma
mnie sie nie podobalo, jak dla mnie slaby i pospolity humor
Postów: 9372

Napisz PW
dodano: 30.10.2010, 10:30, #28 Zwiń/Pokaż komentarz Karmel07
MateO,

Nie no spoko, wierzę :) Tylko ta nazwa "Rosso" kojarzy mi się z restauracją z jakiegoś polskiego filmu :P heh..
Postów: 39

Napisz PW
dodano: 30.10.2010, 10:21, #27 Zwiń/Pokaż komentarz hashcod
[***]iste ;d
Postów: 578

Napisz PW
dodano: 30.10.2010, 09:53, #26 Zwiń/Pokaż komentarz mati-007
hahaha [***]iste.Jak przeczytałem o dziwce która jest nauczycielką gry na skrzypcach i o DMUCHANIU W PUZON to aż sie śpikem zachłysłem.Swoją drogą mogło tak być.Super.
Postów: 1179

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 23:00, #25 Zwiń/Pokaż komentarz StonyUnited
Urzekła mnie twoja historia, moje życie zmieniło się o 180'.
Postów: 7601

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 22:26, #24 Zwiń/Pokaż komentarz MaGiK1990
Świetne opowiadanie. Mateo więcej takich. Nie tylko o Rooneyu.
Postów: 5

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:44, #23 Zwiń/Pokaż komentarz marekis009
Jesli ktos chcialby nabyc nowe stroje Manchesteru niech napisze na gg 24359724
Postów: 2638

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:43, #22 Zwiń/Pokaż komentarz Mictlan
Mateo, jeden dzień nie jest wyznacznikiem. No ale dobra, niech Ci będzie :P
Postów: 2856

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:29, #21 Zwiń/Pokaż komentarz sclorrer
Haha, ostatnie zdanie rozpi[...]ala system, brawo MateO, oby więce takich tekstów!
Postów: 2550

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:28, #20 Zwiń/Pokaż komentarz Plumber
hahah, MateO, żeś pojechał. Taki tomik opowiadań byłby świetny. Talent masz do skrobania tego typu rzeczy. Motyw z czarnoskórym dzieckiem z komixxów? Świetny tekst, oby więcej takich!
Postów: 612

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:28, #19 Zwiń/Pokaż komentarz Baggio123
Twoja historia mnie urzekła:D
Postów: 292

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:26, #18 Zwiń/Pokaż komentarz Mackinho7
Super tekst. Więcej takich ;)
Postów: 745

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:17, #17 Zwiń/Pokaż komentarz MateO
Mictlan nie przesadzaj, że tak rzadko... Dziś już 2 niusy :P (wliczając to opowiadanie) :P

Zresztą daję szansę młodej gwardii :D

Powiem na marginesie, że myślałem nad większym cyklem takich opowiadań, ale pewnie wena i czas zweryfikują to szybko :P No ale za pół roku może coś skrobnę znowu :)

Dodam jeszcze tylko, że chciałem dołożyć do tego motyw, że Coleen jest w ciąży i rodzi im się czarnoskóre dziecko :P No ale jednak zrezygnowałem :P
Postów: 2638

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:11, #16 Zwiń/Pokaż komentarz Mictlan
bazi,

Ja również się zastanawiam, czy mi to piwo w tej zamrażarce nie zamarznie... Lepiej włoże już do lodówki.

Na temat. Przyznam szczerze całego nie czytałem, tak urywkami latałem moimi pięknymi oczyma po tekście. Fajne się tekst przyswaja.

Brawo MateO ;) Rzadko piszesz, a jak już napiszesz to naprawdę nie byle co ;)
Postów: 135

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 21:04, #15 Zwiń/Pokaż komentarz bazi9
hahaha mistrz! MateO czapki z głów za to! :)

btw. też się od dłuższego czasu zastanawiam nad opowiadaniem, ale niestety weny brak...
Postów: 745

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 20:34, #14 Zwiń/Pokaż komentarz MateO
RedDiabełek - pisałem prawie 3 godzinki, a na natchnienie czekałem kilka miesięcy od ostatniego felietonu :P

Karmel07 - tak jeśli ktoś nie wie restauracja Rosso faktyczne istnieje i należy do Rio Ferdinanda i tam również Roo się spotykał z tymi swoimi kochankami :P To taki element realistyczny w zasadzie :)
Postów: 9372

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 20:31, #13 Zwiń/Pokaż komentarz Karmel07
Haha no niezłe to :D W Rosso oo smich :P
Postów: 6189

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 20:19, #12 Zwiń/Pokaż komentarz RedDiabełek
MateO-- William to Ty nie? :D

Ogólnie [***]iście się czyta :) humorzyste i [***]iste :) Dodano: 29 października 2010 roku, 20:26Takie pytanie do twórcy.. ile tworzyłeś to opowiadanie :d Dostałeś szybkie natchnienie i napisałeś to w 1h czy też potrzebowałeś na to więcej dni :)?

Pytam z ciekawości :D
Postów: 1426

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 20:10, #11 Zwiń/Pokaż komentarz maik
exxxxxtra
bardzo fajny teks a te zdanie na końcu ... no po prostu mistrzostwo
pozdrawiam
Postów: 11092

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:49, #10 Zwiń/Pokaż komentarz Hergreaves4
Kto wie może Roo kiedyś zamieści w swojej biografii podobną historię.:D
Postów: 38

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:44, #9 Zwiń/Pokaż komentarz f4nMU
[***]iste ;D ! uwielbiam czytac takie teksty.. moje uszanowanie :) 'I tak byscie nie uwiezyli..' :DD . pozdrawiam
Postów: 3730

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:41, #8 Zwiń/Pokaż komentarz cham
10rooney10) Ta, w trójkącie z Waynem i Williamem. lol
Postów: 4353

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:36, #7 Zwiń/Pokaż komentarz 10rooney10
Haha, może i MateO też r[...]ał :D
Postów: 3415

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:32, #6 Zwiń/Pokaż komentarz thunderbolt
Pewnie, że serio. MateO pił wtedy z Rooneyem i Carrickiem więc wie;P
Postów: 932

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:26, #5 Zwiń/Pokaż komentarz Zgley
Heh zarąbiste :) "historia prawdziwa..." - serio czy to jakaś ironia?
Postów: 745

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:25, #4 Zwiń/Pokaż komentarz MateO
wielkifanMU - z bujnej wyobraźni autora tekstu :)
Postów: 90

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:23, #3 Zwiń/Pokaż komentarz cywek5
Dzięki... fajnie się czytało :)
Postów: 4353

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:18, #2 Zwiń/Pokaż komentarz 10rooney10
Hahaha, [***]iste :D BRAWO MATEO !!:)
Postów: 6242

Napisz PW
dodano: 29.10.2010, 19:17, #1 Zwiń/Pokaż komentarz wielkifanMU (1/3)
@Mate0 - skąd te opowiadanie ?? bo jakoś nie mogę się połapać.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.