CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Jesteś pewien, że znasz tę część historii United? Rozwiąż nasz quiz, a dowiesz się wielu nowych... ROZWIĄŻ QUIZ

+ -3 - Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Publicystyka Nederland @29.05.2011, 18:35 | Przeczytano 6166 razy

Nie taki diabeł straszny, jak go malują
Od wczoraj targają mną myśli, jakobym zmarnował wczoraj półtorej godziny swojego życia, oglądając mecz finałowy Ligi Mistrzów. Półtorej godziny, które mogłem poświęcić chociażby na naukę na poniedziałkową poprawę z biologii. Właściwie to zmarnowałem jakieś siedemdziesiąt minut, bo właśnie po tym czasie zostałem wyrzucony przez rodzinę z pokoju, w którym znajduje się telewizor, bo ze złości i zażenowania byłem gotów rozwalić telewizor. Mimo wszystko popytałem tu i tam, obejrzałem co trzeba i z grubsza wiem, co działo się do końca spotkania.

Może to przez poczucie wstydu żałuję dnia wczorajszego.

Przed tym meczem zarówno Ferguson, jak i jego piłkarze czy kibice United bombardowali wszystkich zapowiedziami, że tegoroczny finał będzie inny niż w ten Rzymie, że nie należy patrzeć w przeszłość. Obiecali, że nawiążą walkę, że przerwą hegemonię Barcelony na arenie międzynarodowej. I co z tego wyszło? Gówno, mówiąc brzydko, ale prawdziwie. Czerwone Diabły zagrały pierwsze dziesięć minut identycznie, jak przed dwoma laty na tym samym szczeblu rozgrywek, czyli nieźle. Zawodnicy Barcelony nie mogli wtedy celnie podać, dokładnie przyjąć piłki, a van der Sara z bliska nie widzieli. Jedyna znacząca różnica polegała na tym, że w Rzymie Czerwone Diabły oddały w pierwszych dziesięciu minutach więcej strzałów, bo aż pięć. Pozostałą część meczu rozegrali jak w jakichś trzech czwartych spotkań w tym sezonie, uwzględniając szczególnie mecze wyjazdowe. Zero pomysłu na grę, gra ni to defensywna, ni to ofensywna, opierająca się głównie na długich piłkach, co jest dobrą strategią przeciwko Barcelonie, zważywszy na luki, które mają w zwyczaju pozostawiać pomiędzy linią obrony a pomocy, ale taktyka ta była fatalnie realizowana przez zespół Fergusona. Być może przez Javiera Hernándeza, który z kolei miał przyćmić największe gwiazdy zespołu z Katalonii. Dobre sobie. Zauważyłem cztery czy pięć spalonych z nim w roli głównej, a mogło być ich więcej. Zawiodła jego największa zaleta, czyli umiejętność wyjścia na pozycję. Czyżby Meksykanin nie wytrzymał psychicznie, zjadła go presja? To możliwe. Nie pamiętam nawet, czy to defensorzy Barcelony tak umiejętnie zakładali pułapki ofsajdowe, czy po prostu Chicharito źle się ustawiał. Mniejsza z tym, fakt jest taki, że grał źle.

Wmawiano wszystkim, że odejście Ronaldo nic nie znaczyło, że teraz United grają lepiej. Że stali się dojrzalsi, że grają teraz bardziej zespołowo, przez co stanowią organizm niemalże jednokomórkowy. Jedno się więc zgadza: brak rozumu, bo przecież jednokomórkowce takiego nie mają.

Mimo wszystko United brakuje lidera. Ofensywnego zawodnika, który pociągnąłby tę drużynę w chwili słabości i odwrócił losy spotkania. Takim kimś był właśnie Portugalczyk, ale wiadome są kulisy zakończenia jego przygody z Manchesterem. Teraz liderem obwoływany jest Wayne Rooney. Niczego mu nie ujmując, jest jednak innym typem przywódcy. Co nie zmienia faktu, że czasami mi go żal, że musi grać w jednej drużynie z takimi piłkarskimi patałachami. Oczywiście, w piłkę grają dobrze, nawet bardzo, ale nie świetnie. A oczekuje się od nich tego drugiego.

Myślę, że wszystkie te obiecanki, te szumne zapowiedzi i przedwczesne wyjaśnienia były tylko zasłoną dymną. Wmawialiśmy rywalowi, że to na nim ciąży większa presja, podczas gdy boisko zweryfikowało, że było zupełnie inaczej.

Niektórzy twierdzą, że United przegrali finał w Rzymie między innymi przez co najmniej dziwne decyzje swojego szkoleniowca. Jako sztandarowy przykład podaje się ulokowanie Rooneya na lewej pomocy, podczas gdy jedynym typowym napastnikiem był Ronaldo. Możliwe, że trafniejsza byłaby zamiana pozycji tych graczy, bo obaj pełnili na boisku role, do których zwyczajnie nie byli w pełni przyzwyczajeni. Oczywiście Ferguson nie byłby sobą, gdyby wyciągnął z tamtego spotkania wnioski. Tym razem wysłał na trybuny Dymitra Berbatowa, który jak wieść niesie obraził się i wyjechał ze stadionu. Jeśli to prawda, to najpewniej koniec Bułgara w tym klubie, bo historia uczy, że Sir Alex nie lubi takich zachowań. Cóż, w sumie nie można się dziwić królowi strzelców Premier League, ale chyba trochę przesadził. Ferguson swoją decyzję argumentował chęcią wprowadzenia w końcówce zawodnika, który mógłby strzelić bramkę i odmienić losy meczu. Wybrał więc Michaela Owena, który na pewno świeżości do gry by nie wniósł, a w ostatecznym rozrachunku i tak nie zagrał. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem tych chęci byłoby wysłanie na ławkę rezerwowych Hernándeza i wystawienie Berbatowa w pierwszym składzie, bądź zmiana formacji na 4-5-1.

Obrona United od lat nazywana jest zwartym mechanizmem. Do niedawna wydawało się, że niezawodnym. Nawet kibice wrogo nastawionych drużyn uważali, że Vidić i Ferdinand to najlepsza para środkowych obrońców na świecie, a Evra należy do ścisłej czołówki, jeśli chodzi o swoją pozycję. Średnio było to widać wczoraj na boisku. Cieszyło to, że Lionel Messi nie pokazał praktycznie nic oprócz bramki i kilku niegroźnych uderzeń. Raz po raz odbijał się od Nemanji Vidicia. Niestety Serb nie może zaliczyć tego meczu do udanych ze względu na zawalenie drugiego gola dla Barcelony. Kapitan Czerwonych Diabłów widząc, że Messi minął jego kolegów, że ma miejsce do strzału, do którego się zresztą przygotowywał, stanął jak słup soli, złapał się za krocze i zasłonił widok własnemu bramkarzowi. Nawet nie wystawił nogi, by przeciąć tor lotu piłki. W konsekwencji van der Sar przepuścił dość proste uderzenie, które normalnie złapałby palcami u stopy i pewnie zdążyłby jeszcze zjeść talerz spaghetti przed interwencją. Cóż, stało się.

Właśnie błąd Vidicia zabolał mnie najbardziej. Nie, że nie jestem już przyzwyczajony do podobnych kwiatków, bo było ich zbyt wiele, bym nie był zaskoczony, ale po bramce Messiego Argentyńczyk znowu będzie obwoływany tym, który rozmontował obronę Manchesteru, choć rozmontować to on mógł swój własny samochód, po tym jak zderzył się z autem Pique. Rzecz jasna w niepamięć zostanie puszczona bezradność Messiego w konfrontacjach z Vidą, szczególnie w pierwszej połowie.

Ale niedługo zostanie stworzona specjalnie dla niego nowa religia, więc czemu ja się dziwię?

Messi został też najlepszym piłkarzem finału. Smutne, zważywszy że lepiej od niego grał nawet Rooney czy wspomniany Fábio. David Villa może złożyć sprawę w sądzie o kradzież, o ile można ten żałosny incydent do niej zaliczyć. Nie muszę chyba mówić, że przynajmniej dla mnie Hiszpan był najlepszym zawodnikiem wczorajszego meczu, a Argentyńczyk dostał nagrodę z tego samego powodu, co został najlepszym piłkarzem na świecie. Bo w sporcie nie ma już ludzi obiektywnych. Najbardziej boli, że tą zarazą śmierdzą głównie osoby odpowiedzialne za przydzielanie nagród.

Również Evra nie istniał. Można powiedzieć, że konsekwentnie dążył do wypełnienia planu rocznego, bo ten sezon był chyba najgorszym w wykonaniu Francuza, odkąd zasilił szeregi Manchesteru United. Źle zachował się w akcji, która przyniosła otworzenie wyniku. Doskoczył do Messiego, zapominając o swojej pozycji. A właśnie Pedro, przy którym powinien stać Francuz, strzelił bramkę na 1:0. Inna sprawa, że Xavi, który asystował przy bramce mógł wcześniej łatwo stracić piłkę za sprawą Giggsa, ale Walijczyk po prostu sobie biegł, nawet nie próbując ratować drużyny przed groźną sytuacją. Nie stworzył choćby pozorów, że się stara. Ogólnie w całym meczu był kompletnie niewidoczny. Można dyskutować, czy desygnowanie go do gry było dobrym posunięciem, wszak weteran w szeregach United zapewne czuł się przygnębiony i załamany po skandalu obyczajowym z nim w roli głównej, rozdmuchanym przez angielskie gazety na kilka dni przed finałem Ligi Mistrzów. O sprawie wiadomo było już wcześniej, ale nie mówiono o niej tak głośno.

Komentator z N ewidentnie przyczepił się do Parka, obarczając go winą, a o Evrze nie wypowiadając praktycznie żadnego złego słowa. Kilkukrotnie powtarzał tę kwestię w taki sposób, że w innym środowisku zabrzmiałoby to pewnie jak osobista wycieczka. Pan fachowiec nie dostrzegł, że Park choć haruje w defensywie, jednak jest pomocnikiem. Bocznym. Zatem to jego zadań na pewno nie należy wyręczanie lewego obrońcy. Ogólnie pan komentujący mecz wypowiedział chyba tylko jedno mądre zdanie, a mianowicie te, w którym stwierdził, że United boją się Barcelony, o czym świadczyć może na przykład brak pomysłu na grę i niecelne długie podania oraz całkowite pomijanie drugiej linii przy konstruowaniu akcji. Poza tym próbował wmówić widzom, że van Nistelrooy grał w Barcelonie i w jej barwach ustanowił rekord strzelonych bramek w LM w jednym sezonie (wczoraj wyrównał go Messi, rekord to 12 goli), a finał w Rzymie odbył się przed rokiem.

Wracając do Evry, wciąż nie mogę uwierzyć, jakim cudem tak zaniedbał swoje obowiązki defensywne. Wiele razy widziałem podania na prawą stronę do Alvesa, który przed dośrodkowaniem w pole karne miał tyle wolnego miejsca, że bez przeszkód mógł rozłożyć koc na murawie i rozpocząć piknik. Dla porównania, vis-a-vis Francuza, jego rodak Eric Abidal świetnie powstrzymywał Antonio Valencię. Cóż, ciężko tego nie robić, gdy ma się przed sobą zawodnika, który nie potrafi grać słabszą nogą, ma braki techniczne, a jego praktycznie jedynym zwodem jest balans ciałem, podczas którego niemal zawsze schodzi na prawą nogę.

Trzecią bramkę zawaliła większa liczba zawodników. Wiecie, kto próbował odebrać piłkę Messiemu, gdy ten dryblował z nią na prawej stronie boiska? Evra? Poszczałem się ze śmiechu. Nani. Francuz też miał okazję zabrać piłkę genialnemu Argentyńczykowi, tyle że ten minął go z dziecinną łatwością. Cóż, lewy obrońca United nawet nie próbował odebrać mu przeszkadzać. Potem miał miejsce już festiwal pod tytułem "Jakim cudem tego nie wybiliśmy?", w którym oscarowe role zagrali Carrick, Nani i Ferdinand. Co było potem, łatwo się domyślić.

Praktycznie jedynym wyróżniającym się zawodnikiem defensywnym we wczorajszym meczu był Fábio. Człowiek, który do niedawna był dopiero czwartym bocznym obrońcą w klubie rankingu Fergusona. Człowiek, który chciał coś w tym finale osiągnąć. Człowiek, który naraził swoje zdrowie, wybijając piłkę z linii bramkowej. Doznał urazu i został zmieniony, jednak choć w małym stopniu okazał się bohaterem. Szkoda, że jego koledzy zrobili wszystko, by o jego świetnej interwencji szybko zapomniano. Po prostu przyćmiła ją tandeta gry United. Ogólnie Syriusz, Kanopus, Alfa Centauri i Słońce muszą się z tego tytułu mieć na baczności.

Ta drużyna ma fatalny środek pola, to wie każdy, kto oglądał choć kilka jej meczów w minionym już sezonie 2010/11. Nie da się wygrywać wszystkiego, dysponując częścią formacji, w której wybija się jedynie 38-letni skrzydłowy, Koreańczyk o nieludzkiej wydolności i solidny człowiek od czarnej roboty, jednak nie mający praktycznie żadnych zadań ofensywnych. Jedno jest pewne: trzeba przebudować drużynę. Złapać dom za dach i potrząsnąć nim jak skarbonką. Tylko wtedy może pojawić się znaczy progres w grze United. Cuda nie istnieją.

Inna sprawa, że zapewne skończy się jak zawsze, Ferguson stwierdzi że ma odpowiedni skład, przeprowadzi dwa-trzy transfery przeciętnych zawodników i na tym się skończy.

Przez 25 lat kariery w Manchesterze United tylko dwa razy zdobył Ligę Mistrzów. Dlaczego? Bo przesadnie wierzy w swoich zawodników. Dysponuje składem, który ma wręcz imponującą średnią klubowego stażu na zawodnika, biorąc za obiekt porównawczy którąś z innych europejskich potęg. Za rzadko przeprowadza rotacje w składzie.

Przygnębiający jest fakt, że Barcelona nie grała wczoraj świetnie. Inna sprawa, że United rozegrali chyba najgorszy mecz od czasu... poprzedniego finału Ligi Mistrzów, pokazując, że jednak można jeszcze bardziej się skompromitować i pokazać jeszcze większą antytezę chęci gry w piłkę nożną. United bronili się całkiem nieźle. Mogłoby z tego wyjść coś groźnego, gdyby szło w parze z pomysłem na grę i ciekawymi, groźnymi akcjami ofensywnymi. Szło jednak samotnie. Defensywa czekała na rogu, przy latarni na ukochaną ofensywę, jednak ta wystawiła partnera, który stał przez cały mecz w strugach deszczu, poprawiając kapelusz raz po raz strącany przez śmiejący się szyderczo wiatr, symbolizowany przez piłkarzy Barcelony.

Barcelona skompromitowałaby się, gdyby okazała się słabsza od zespołu prezentującego zero absolutne, które zdziwiło nawet geografów. Zadziwiające, że United zostali mistrzami Anglii i dotarli aż do finału Ligi Mistrzów. Z drugiej strony, rotacje w czołówce Premier League przypominały w niewielkim stopniu wydarzenia z polskiej Ekstraklasy, a w Lidze Mistrzów Czerwone Diabły mieli szczęścia w losowaniu i w pierwszym meczu z Chelsea. The Blues byli praktycznie jedynym wyzwaniem na arenie międzynarodowej dla United przed konfrontacją z Barceloną.

United stracili dwa gole po uderzeniach z dystansu. Strzeliła je drużyna bardzo od nich stroniąca, próbująca wejść z piłką do bramki. O czym to świadczy? Ciekawe, co Ferguson z asystentami ćpali, ustalając taktykę defensywną w tym spotkaniu, bo nie wierzę, że zawodnicy sami wpadli na genialny pomysł zostawiania Xaviego, Iniesty i innych zawodników bez krycia na dwudziestym metrze od własnej bramki. Z drugiej strony, po wczorajszym meczu chyba nic mnie już nie zdziwi. Nawet Del Lago znany z gry komputerowej Resident Evil 4, pożerający turystów na Mazurach.

Można się przyczepić do niepodyktowanego karnego dla United po zagraniu ręką Villi w polu karnym Barcelony, ale z drugiej strony Rooney zdobył bramkę z akcji, w której asystujący mu kolega znajdował się na pozycji spalonej, w chwili gdy sam otrzymał podanie. Co prawda był to ofsajd nieznaczny, ale wszyscy znają definicję spalonego w przypadku Barcelony i ich mentalność Kalego w tej materii. Za przykład można podać podobne ofsajdy Milito i Piqué sprzed roku i kompletnie odmienną ich interpretację.

Rooney dostał zawieszenie od FA za nabluzganie w kierunku kamery. Ciekawe, jak zostanie ukarany Messi za kopnięcie bodajże mikrofonu w geście celebracji zdobytej bramki. Też zawieszenie? Karę grzywny? Nie, nic. W sumie kopnięcie piłki prosto w kibiców Realu też uszło mu płazem. Chłopak widać lubi kopać, nie tylko futbolówkę do bramki. Zapraszamy zatem do fedrowania węgla.

Wiem, że pewnie zostanę zjedzony za tak krytyczną postawę wobec swojej bądź co bądź ukochanej drużyny. Uważam jednak, że jestem reprezentantem mimo wszystko potrzebnej opozycji dla ludzi zbyt śmiało patrzących w przyszłość, do których zalicza się choćby miłościwie tam trenujący Alex Ferguson. Reprezentuję realizm, choć przyznaję niechlubnie, że zdradziłem go z optymizmem. Nie wiem, co mnie skłoniło do myśli, że United są w stanie wygrać ten finał, i to bez straty bramki. Może nienawiść do Barcelony, to chyba najbardziej prawdopodobna opcja. Gdybym spojrzał wczoraj na mecz trzeźwiej, nie byłbym tak zażenowany, bo nie spodziewałbym się wygranej. Nie ma nic gorszego niż uczucie po realizacji nieuniknionego, jeśli wcześniej wierzyło się w niemożliwe.

Powoli zaczynam już rzygać na hasła "Believe!", powtarzane po każdym przegranym meczu. Jeśli wiara jest niezbędną cechą kibica, nie jestem kibicem. Fanem też nie. Drugi raz nie dam omamić się optymizmowi, nie zamienię szkieł w okularach na różowe. Dobrze mi z obecnymi.

Wydaje mi się, że oddaliśmy wczoraj mecz. Drużyna zrzekła się angielskości. Nie pokazała przysłowiowych jaj, walka do końca była tylko iluzją, bo United budzą się dopiero wtedy, gdy sytuacja jest beznadziejna, a wczoraj ich działania były kompletnie bezproduktywne.

Nie taki diabeł straszny jak go malują, tak powiada stare przysłowie. W przypadku Barcelony sprawdziło się po raz drugi w stu procentach, bo ponownie nie miała większych problemów z pokonaniem czarta. Jednocześnie Katalończycy sami przeradzają się w diabła, będącego zaprzeczeniem trafności powyższego porzekadła. Wyjątek potwierdza regułę. Nowy bies będzie tak straszny jak go malują, dopóty każdy przeciwnik Barcelony będzie z sobie tylko wiadomych (albo i niewiadomych) przyczyn będzie srał w gacie przed Katalończykami. Choć trzeba im przyznać, to nie wina zawodników w pasiastych trykotach, że inni się ich boją. Można wręcz pokazać, że to zasługa. Szkoda tylko, że prawdziwy diabeł niewieścieje z każdym rokiem. Za kilkanaście lat trzeba będzie zmienić herb klubu, jeśli sytuacja się nie zmieni.

Wrócimy za rok. Choć sam powoli przestaję w to wierzyć.

Tagi: Barcelona, Fábio da Silva, Finał, Liga Mistrzów, Lionel Messi, Nemanja Vidić, Patrice Evra, Porażka, Sir Alex Ferguson, Transfery, Wypowiedzi pomeczowe

Komentarze (33) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 2861

Napisz PW
dodano: 31.05.2011, 22:28, #33 Zwiń/Pokaż komentarz utd120
swietny felieton przedstawiajacy srawe United i finalu bardzo realistycznie a nie przez "rozowe okulary"

Hergreaves4 napisał:

W ogóle cały ten felieton to dzika frustracja nastolatka tak to odbieram bo krytykować człowieka dzięki, któremu United z klubu podobnego do dzisiejszej AV czy Evertonu bądź Sunderlandu stało się światową potęgą to żałość na całej linii i to jeszcze krytykować iż tylko 2 razy wygrał Cl, ojojć jak Panu autorowi brak wiary w zespół i traci jakąkolwiek nadzieję na sukces proponuję przejście do obozu Barcelony tam nie znajdzie Pan takich problemów i będzie sielanka bez nerwów.

moze autor felietonu troche przesadzil z wyrzutami co do Ferguson'a ale w 99% przyznam mu racje. patrzy na nasza sytuacje bardzo realistycznie.
Postów: 549

Napisz PW
dodano: 31.05.2011, 20:49, #32 Zwiń/Pokaż komentarz maciek4o6
A ja jestem dumny bo fani za zawodnika meczu uznali Naszego Wayne'a Rooney'a. :)
Postów: 1

Napisz PW
dodano: 31.05.2011, 17:12, #31 Zwiń/Pokaż komentarz bartolicio
Nie no kolego cytatem, że Messi poza bramką w tym spotkaniu nic nie pokazał, to się ośmieszyłeś. Nie pamiętam spotkania, w którym Argentyńczyk założyłby tyle "siatek", co w sobotnim finale. Do tego dwójkowa akcja z Pedro, w końcówce pierwszej połowy, po której omal nie padła bramka, doskonale współpracował z Alvesem, w końcówce próbował strzelić bramkę, która zapadła by w pamięci wszystkim na bardzo długo, gdy uderzył piłkę a'la Hernan Crespo piętką i któryś z Waszych wybił piłkę z bramki. Nie na darmo wybrano go piłkarzem meczu, a Rooney twierdzi, że lepszego nigdy nie widział. Oddanie szacunku rywalom przychodzi autorowi wyjątkowo ciężko.
Postów: 11092

Napisz PW
dodano: 31.05.2011, 08:19, #30 Zwiń/Pokaż komentarz Hergreaves4

Nederland napisał:

Rozumiem, że popatrzenie wreszcie trzeźwo na tę drużynę i skrytykowanie jej to wielki grzech? Mam jak wy wszyscy udawać, że nic się nie stało i wszystko jest w porządku, że mamy odpowiednio silny skład?


Na początku sezonu gdy United dawało [***] z tymi remisami a Chelsea szalałą w lidze i wygrywała po 6:0 większość osób wieszczyła upadek United iż nawet nie zdołają zakwalifikować się do CL więc nie można pisać o tym sezonie jako o przegranym wraz z , któym musi nastać nowe byśmy mogli się liczyć w walce o trofea.

Wygraliśmy mistrza Anglii, byliśmy w finale CL kto po pierwszych meczach sezonu przypuszczał iż tak właśnie będzie?

Mówiono ba iż nawet nie zdołamy wyjść z grupy CL i doskonale to pamiętam.

Być może szansa na potrójną koronę i jej brak Cię zdołowały lecz jesteś kibicem United czy kibicem sukcesu, który gdy tylko drużyna przegra jeden ważny mecz spisuje ją na straty, pali koszulki i plakaty z nią związane i kupuje szalik Barcelony i w nią nie wierzy?

Wydaje mi się po tym felietonie i komencie , że jednak to drugie.

W ostatnich latach żadna inna drużyna tylko Barca a nawet nie ona może pochwalić się taką masą sukcesów, w ostatnich 5,6 latach wygraliśmy z 12 trofeów czyli dwa średnio na sezon!

Więc chyba zespół Cię jako kibica za bardzo rozpieścił ale wiedz jakie masz szczęście , że kibicujesz United w dzisiejszych czasach a nie w latach 80-tych bo wtedy byliśmy zwykłymi leszczami pokroju no nie wiem Sunderlandu chociażby czyli klub z historią ale bez wyników.

Jestem ciekaw jakbyś był kibicem AFC, pewnie byś się już powiesił po 6 latach bez chociażby jednego pucharku?lol

A i jeszcze jedno piszesz o braku walki i determinacji wśród United pewnie zapomniałeś już jak pewnie jak większość zachwycałeś się nieprawdopodobnymi comebackami z WHU, Blackpool czy wygraną w ostatnich minutach z Boltonem. Edytowano: 31 maja 2011 roku, 08:22
zobacz więcej
Postów: 8

Napisz PW
dodano: 31.05.2011, 06:58, #29 Zwiń/Pokaż komentarz notorious16
nederland
Śmieszne jest to, że ktoś tak "mądry" jak Ty pisze, iż nie wierzy w ludzi. Zobacz, jakie bzdury napisałeś. Jako, że jestem kibicem Barcy, to skupię się na Barcie.
Messi odbijał się raz po raz od Vidica? Nie należy mu się MVP meczu? Fabio czy Villa zagrali lepiej? Ty oglądałeś na pewno ten mecz? Zobacz sobie powtórkę. Nawet może dojrzysz, jaką ładną dziurkę dostaje Serb. Messi robił ogromną różnicę i to nie raz. Dalej szukasz jakiś śmiesznych skandali pisząc o Messim. Czemu nie dostał żółtej za kopnięcie mikrofonu, nie wiem, ale z tym kopnięciem w aut to mnie zabiłeś. Messi kopnął piłkę, która znajdowała się przed linią w trybuny. Powiedz mi co jest w tym nieprzepisowego? Skoro był na boisku to mógł ją nawet na Marsa wy*ebać, tym bardziej, że wszystko wyglądało bardzo naturalnie. Może i było to chamskie, może zasłużyli, ale na pewno zgodne z przepisami.
Mógłbym tak jeszcze pisać i pisać. Jesteś bardzo zabawnym człowiekiem, naprawdę można się pośmiać, a zniszczyło mnie, jak nastoletni szczyl, wypisujący pi[...]oły szczyl zgrywa ważniaka/mędrca, że on nie wierzy w ludzi. Powiem tyle, że jak patrzę na Twój felieton, to żałuję, że mamy demokrację.

pozdrawiam

Postów: 1300

Napisz PW
dodano: 31.05.2011, 00:26, #28 Zwiń/Pokaż komentarz Nederland
Miałem nie komentować własnego felietonu, coby nie srać/nie bronić własnego gniazda, ale cóż.

Na początku zaznaczę, że podobnie do mnie myślało wiele osób. Większość, można powiedzieć. Może nie wyrazili tego w tak dosadny, rozległy i nieco chamski sposób, ale cóż - zawsze byłem nieco kontrowersyjny, i to chyba nie z wyboru. Nagle dowiaduję się, że ponoć jestem w mniejszości i że brzmię co najmniej dziwnie. Świat się zmienia, ewolucja idzie naprzód, ale nie powiem, że spodziewałem się wysokiej oceny za ten tekst. Nie wierzę w ludzi.

Z Keane'em rzeczywiście spaliłem, przyznaję. Poprawione, choć rzecz jasna za późno. Ponadto jestem praktycznie pewien, że Roy nie zareagowałby jak Berbatow. Chyba, że pokłóciłby się o to z Fergusonem, czego nie uważam za wysoce prawdopodobne.

Z sympatyzowaniem z Barceloną nie mam wiele wspólnego, wręcz nienawidzę tej drużyny - i nie, nie odtąd, kiedy z nami wygrali w Rzymie - wiem, jestem cholernie awangardowy. Rozumiem, że popatrzenie wreszcie trzeźwo na tę drużynę i skrytykowanie jej to wielki grzech? Mam jak wy wszyscy udawać, że nic się nie stało i wszystko jest w porządku, że mamy odpowiednio silny skład? Co z tego, że w ciągu ostatnich czterech lat w finale LM byliśmy aż trzykrotnie, skoro nasi piłkarze nie wykazują JAKICHKOLWIEK chęci gry i nawiązania walki w finale z Barceloną, choć nie jest to drużyna niepokonana? Jak myślicie - po latach zapamiętają zwycięzców, czy przegranych? Przegrani zawsze odchodzą w niepamięć. Chyba, że zostaniemy zapisani na kartach historii jako "always second", do czego zresztą niedaleka droga.

Wyjeżdżacie mi tu z zarzutami, że nie szanuję Fergusona, człowieka, który zbudował ten klub na nowo. Gdzie coś takiego napisałem? Stwierdziłem po prostu, że za bardzo wierzy we własnych zawodników, co jest akurat faktem.

Ale spoko. Dopóki nie zobaczymy własnych wad, nie osiągniemy więcej, niż teraz, dalej będziemy się kompromitować w meczach z Barceloną. Powiadają, że pierwszym krokiem do wyjścia z nawyku jest dostrzeżenie jego złych cech. I to jest prawda.

Ciekawe, czy zgadnę, ile dostanę teraz minusów. Edytowano: 31 maja 2011 roku, 00:28
zobacz więcej
Postów: 1514

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 18:33, #27 Zwiń/Pokaż komentarz bolsik5
Po tym jak napisałeś, że bramkę na 2-1 straciliśmy dzięki Vidićowi to odechciało mi się czytać, ale jednak doczytałem.
Gorycz, gorycz i jeszcze raz gorycz widać w Twoim felietonie, fakt Giggs mnie zawiódł na całej lini, ale Vidić zagrał bardzo dobre spotkanie, cała defensywa zagrała świetnie, oprócz błędu Evry przy golu na 1-0 i Van der Sara przy golu na 2-1. Nie ma się co oszukiwać, nie ma co go usprawiedliwiać tym, że był zasłonięty, bo stał zdecydowanie za daleko od środka bramki i nie miał szans żeby zdązyć na drugi róg, fakt Vidić mógł wyciągnąć nogę, ale on zdaje się kalkulował, że VdS tam jest a jego dotknięcie może naszego bramkarza kompletnie zmylić.

Dalej, zgadzam się, że Messi nic tam za bardzo nie grał, podobnie jak Xavi i Iniesta, nie zachwycali jakoś specjalnie, ale to i tak wystarczyło aby nas przejechać.
Szkoda tej porażki, ale ja nie będę zrzucał winy na nikogo innego tylko na naszą drużynę, bo tak w starciu finałowym ligi mistrzów to z mało kim można wygrać

Gratulacje dla kibiców Barcy, bo mimo, że nie lubię Dumy Kataloni to muszę przyznać, że ten mecz wygrali zasłużenie, co nie zmienia faktu, że i tak uważam MU za najlepszą drużynę świata
Postów: 116

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 15:57, #26 Zwiń/Pokaż komentarz bryza92

Zgley napisał:

Przegraliśmy finał i od razu połowa ludzi spisuje Diabły na straty. Że nic nie osiągnie, że to żałosna drużyna, potrzebne są miliardy funtów, żeby się odrodzić itd.. itd..Przypominam, że SAF wydając śmieszne sumy pieniędzy w porównaniu do Chelsea, Realu, Barcelony, zdobył 12 tytułów PL... ty nawet w Fifie/Pesie byś tyle nie osiągnął, a wyobraź sobie dołożyć do tego jeszcze wiele innych trofeów.



Wiadomo, że najgorsze są porażki w finale. Ale nawet ta z Barceloną, nie przekreśla zasług całego Manchesteru United i Sir Aleksa przez tyle lat. United niejednokrotnie (mam nadzieję) sięgną po trofea. Ale właśnie trzeba wierzyć i mieć nadzieję na sukces. Nie można poddawać się!!
A to wyróżnia kibica Czerwonych Diabłów, właśnie wiara w piłkarzy i mądrość Sir Aleksa.
:) Edytowano: 30 maja 2011 roku, 15:59
Postów: 932

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 15:48, #25 Zwiń/Pokaż komentarz Zgley
Przegraliśmy finał i od razu połowa ludzi spisuje Diabły na straty. Że nic nie osiągnie, że to żałosna drużyna, potrzebne są miliardy funtów, żeby się odrodzić itd.. itd..Przypominam, że SAF wydając śmieszne sumy pieniędzy w porównaniu do Chelsea, Realu, Barcelony, zdobył 12 tytułów PL... ty nawet w Fifie/Pesie byś tyle nie osiągnął, a wyobraź sobie dołożyć do tego jeszcze wiele innych trofeów.
Postów: 476

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 13:47, #24 Zwiń/Pokaż komentarz jestemfanemmu
Skoro Liverpool potrafił roznieść naszą drużynę to powinno być chyba jasne że popełnienie tego samego błędu z Barceloną nie przyniesie lepszego rezultatu.
Postów: 3415

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 08:22, #23 Zwiń/Pokaż komentarz thunderbolt
Ci, którzy tak bardzo krytykują ten felieton, przesadzają w drugą stronę. Autor pojechał po całości ale ma trochę racji. Mam na myśli głównie środek pola, motywację, chęci i te zmiany, których nadal nie ma.
Postów: 62

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 02:25, #22 Zwiń/Pokaż komentarz scala81
Po co ten wylew frustracji? Ochlon, potem cos napisz. Acha... przed edycja bylo przeczytac jakie BZDURY napisales.
Postów: 1179

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 02:07, #21 Zwiń/Pokaż komentarz StonyUnited
Ten "felieton" jest żałosny. Dziwię się, że przeczytałem te wypociny frustrata w całości.
Postów: 215

Napisz PW
dodano: 30.05.2011, 00:03, #20 Zwiń/Pokaż komentarz BeBaD
"Zauważyłem cztery czy pięć spalonych z nim w roli głównej, a mogło być ich więcej."

Ba, nawet przy bramce Roo można go na takiej pozycji dostrzec ;/
Smutny felieton ale niestety prawdziwy. Nie zrobiliśmy nic aby wygrać. Trochę to wyglądało tak jakbyśmy przegrali ten mecz jeszcze zanim wyszliśmy na boisko. Kompletnie nie mieliśmy pomysłu na grę. Jeden celny strzał ? 4 w ogóle ? to za mało aby wygrać z Barcą. Zgadzam się również z autorem że Berba mógł okazać się lepszym wyborem od Hernandeza ale to tylko gdybanie, nie mniej jednak groszek pokazał że w meczach o stawke strasznie się gubi. Taktyka 4-5-1 też wydawałaby się lepszym pomysłem na grę z Barcą. Dlaczego Nani zaczął na ławce tego chyba nie pojme przez bardzo długi czas. Mądry człowiek po szkodzie. Teraz trzeba po prostu wyciągnąc wnioski i latem nie opi[...]alać się i kupić nazwiska, zawodników z ścisłej topki, nie typów pokroju Younga czy Adama. Lepszych nie brakuje.
Postów: 5923

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 23:48, #19 Zwiń/Pokaż komentarz sarkazm
"Może to przez poczucie wstydu żałuję dnia wczorajszego."

Ja żałuje że tacy jak ty uważają się za kibiców United tacy którzy wstydzą się za klub któremu podobno kibicują i kochają go.

Czepiasz się Chicharito że łapany był na spalonym.
A powiedz mi jak on grał do tej pory i strzelił tyle bramek?
To wielki atut Meksykanina ze potrafi się wstrzelić w podanie kolegów jak choćby w meczu z Chel$ea kiedy zdobył gola na początku spotkania.

"Jedno się więc zgadza: brak rozumu, bo przecież jednokomórkowce takiego nie mają."
"Co nie zmienia faktu, że czasami mi go żal, że musi grać w jednej drużynie z takimi piłkarskimi patałachami."

Kolejny dowód świadczący o tym żeś kibicem United nie jest i nigdy nim nie byleś.
Jeśli myślisz inaczej mylisz się.
Twojej wiedzy na temat Keano w 99 nawet nie chce się komentować.

"Lionel Messi nie pokazał praktycznie nic oprócz bramki i kilku niegroźnych uderzeń."

Nie przyszło ci do głowy ze United mu nie pozwalało na robienie tego co chciał za każdym razem gdy był przy piłce.

W ogóle ten tekst to "g[...]no, mówiąc brzydko" i nie chce się tego komentować bo aż cofa człowieka.
Powiem tylko że jest różnica miedzy krytykowaniem klubu a obrażaniem go.
Weź się lepiej za biologię bo dostaniesz chmurkę od nauczycielki do dziennika i uwagę w dzienniczku ucznia.
zobacz więcej
Postów: 1

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 23:18, #18 Zwiń/Pokaż komentarz Solid
Witam. Jako kibic FC Barcelony chciałbym pogratulować waszemu ulubionemu zespołowi odwagi. Podjął wyzwanie, nie ustawił autobusu, zagrał otwartą piłkę, za co MU chwała. Nie wyszło, bo nie ma co ukrywać, że Barca na chwilę obecną jest po prostu lepszą drużyną.
Co do powyższego felietonu, to wystarczyło mi przeczytać jak to fan/autor po 70 min. przestaje oglądać swoją ulubioną drużynę w finale LM, bo się zdenerwował i go mama wyrzuciła z pokoju. Słodkie:)
Jeszcze raz gratulacje.
Postów: 373

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 22:36, #17 Zwiń/Pokaż komentarz Filiphs
hehehe, ja zacząłbym od tego że w ogóle nie powinno ich być w finale(farsy oczywiście). UEFA wiedziała że tylko farsa i ten mutant są w stanie wygrać z united. I to się niestety sprawdziło.
Postów: 2447

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 21:55, #16 Zwiń/Pokaż komentarz raf83 (2/3)
autor tekstu wylal cala mase zalu i frustracji zapominajac jednak o szacunku na jaki zasluzyli sabie pilkarze united a nade wszystko ferguson.piszac ten krytyczn artykul powinien pamietac ze gdyby nie szkot prawdopodobnie nigdy bys fanem manchesteru united nie byl.poza tym musisz sie liczyc z tym ze za rowno rok mozesz pisac artykul podobnej dlugosci przepraszajacy naszego manegara.
ja od siebie dodam ze najwiekszym bledem bylo brak reakcji fergusona w przerwie na to co dzialo sie przez ostatnie 30 min. pierwszej polowy.
pomijam fakt ze moim zdaniem bledem bylo wyjsc ustawieniem 4-4-2 przeciwko najlepszej pomocy na swiecie wspomaganej przez messiego.bo kto mial im przeszkadzac w swobodnym rozgrywaniu pilki na 2o metrze.38 letni giggs?on szykal pluc po pierwszych morderczych 15 minutach i znalazl je dopiero w 70 min.
park sie zajechal bo musial za niego tyrac.
ale zostawmy pierwsza polowe mielismy w niej duzo szczescia i do przerwy wynik byl dobry.ale wtedy wlasnie ferguson powinien podziekowac bogu ze dal mu szanse na naprawienie bledow w drugiej polowie.moim zdanie zabraklo mu odwagi zeby dokonac zmian w przerwie.powienien sciagnac niewidocznego hernandeza a za niego wprowadzic fletchera.(wiem ze jest nie w pelni formy ale na 45 min.chyba by wystarczylo) on by charowal w srodku i nekal xawigo i inieste.druga zmina powinno byc wprowadzenie naniego za valencie ktory zupelnie nie radzil sobie z abidalem badz za fabio i wtedy przesunac valencie na obrone.tak uczynil gdy przegrywalismy.nani dalby nam ogromna sile razenia i odciazylby nasza obrone a takze wspomagal by rooneya w ataku po zejsciu hernandez.te zmiany powinny byc przeprowadzone w przerwie a w miare uplywu czasu powinien zmienic zmeczonego giggsa lub parka wprowadzajac andersona badz scholsa.
przez dwa lata nie moglem zapomniec przegranego finalu z 2009 roku.po tym finale nie moge zrozumiec dlaczego jedynym czlowiekiem na swiecie ktory nie widzial ze w srodku nie istniejemy jest jedyny czlowiek ktory mogl na to cos poradzic.ten mecz przegralismy w 46 minucie kiedy to wyszlismy na boisko w niezmienionym skldzie.
na koniec chcialbym podziekowac rooneyowi za to ze zapi[...]alal za 3 przez caly mecz i zostawil zdrowie i serce na boisku.dla mnie temat zeszlego lata juz nie istnieje.
zobacz więcej
Postów: 8

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 21:53, #15 Zwiń/Pokaż komentarz notorious16
haha... co za beznadziejny felieton. Dzieciaku, nie frustuj się tak, bo Ci pryszcze lustro zabrudzą.
Nie wierzę. Chłopcze... Twoja drużyna zdobyła mistrzostwo w najlepszej lidze świata, zaszła do finału Ligi Mistrzów i pokazała jaja, charakter, odwagę tym, jak zagrała, tym, że mimo wszystko chciała grać w piłkę, tym, że pokłonili się lepszym, że winę widzą tylko u siebie, a nie u sędziów.

Zresztą czego Ty się spodziewałeś? Bardzo doceniam United, Ferguson jest znakomity, że z takimi piłkarzami potrafi osiągać takie wyniki, ale właśnie... ale szanujmy się. W tej chwili Barcelona jest dużo lepszym zespołem i tylko fatalny dzień, jak rok temu mógł odebrać im puchar.
Postów: 2714

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 21:35, #14 Zwiń/Pokaż komentarz vego4
We wczorajszym spotkaniu zawiodło mnie kilku zawodników, ale także i co najbardziej smutne - sam trener. Zawiodłem się na Evrze, Francuz bezsprzecznie należy do czołówki na swojej pozycji, ale przykro mi patrzeć jak psuje sobie opinię popełniając tak rażące błędy w defensywie.

Przykro było także patrzeć na poczynania w niektórych momentach Rio Ferdinanda. Zwrotność, ocena sytuacji u Anglika od jakiegoś czasu nie są już tak doskonałe jak niegdyś. Jest to jednak do wytłumaczenia - kontuzje.

O środku pola większego sensu nie ma co wspominać, bo nie pierwszy raz nas zawodzi. Wczoraj bezbarny był Chicharito, ale do Meksykanina nie można się przyczepić. Przed nim jeszcze wiele spotkań i na pewno nie jeden finał. Poza tym i tak bardzo dużo już dla nas zrobił

Cieszy postawa Nemanji, który oprócz jednego błędu zagrał bardzo dobrze. Oklaski dla Fabio, młody pierwszy raz w finale CL, a w kaszę nie dał sobie dmuchać. Oklaski także, a może przede wszystkim dla Wayne Rooneya, który wczoraj sam walczył z Katalonią.

Co do taktyki. Oj Fergi mnie zawiódł. Ponoć wyciągnął wnioski z Rzymu, ale jednak boisko pokazało zupełnie coś innego.

Mimo wszystko głupotą było by nie wierzyć w przyszłoroczny sukces naszych zawodników. Cztery lata i trzy finały w takiej imprezie jak Liga Mistrzów, gdzie grają same najlepsze zespoły. To o czymś świadczy.

Przez cały sezon zdarzyło nam się kilka razy zagrać poniżej oczekiwać, los chciał, że jeden z tych meczy był wczoraj, na Wembley, ale jak to się mówi do trzech razy sztuka. Być może w kolejnej edycji znowu przyjdzie nam się mierzyć z Barceloną, ale nie w finale, a wcześniej. Wtedy jak wiemy jest dwumecz, a jedno ze spotkań rozgrywane będzie na Old Trafford ;)
zobacz więcej
Postów: 1111

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 20:46, #13 Zwiń/Pokaż komentarz SirArtur
No to pojechałeś po całości. Tyle mogę powiedzieć. Radziłbym Ci po następnym przegranym meczu trochę ochłonąć, zanim weźmiesz się za pisanie tekstu.
A ten fragment, że Ferguson wygrał Ligę Mistrzów TYLKO 2 razy, to już istna kpina. Tak jak zostało napisane niżej, Ferguson przemienił Manchester z kopciuszka w światową potęgę, a Ty zarzucasz mu, że ma tylko 2 triumfy w CL...Trochę to śmieszne.
Z takim składem, jak mamy obecnie to cud , że zrobiliśmy aż tyle. Przed sezonem raczej nikt w to nie wierzył,a jednak udało się. To wielki sukces i doceń to.
Był czas, że to my rządziliśmy w Europie, teraz jest era Barcelony, niedługo znów może być nasza. Nie da się cały czas wygrywać.
Postów: 549

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 20:35, #12 Zwiń/Pokaż komentarz maciek4o6
Po fragmencie z Roy'em Keanem przestałem czytać. Trochę wiedzy nie zaszkodzi. Keano w finale z 1999 roku nie mógł zagrać przez KARTKI a nie z decyzji trenera. I jak już nie zająłeś się poprawą z biologii to mogłeś chociaż poszukać o takich faktach w internecie. Edytowano: 29 maja 2011 roku, 20:36
Postów: 48

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 20:30, #11 Zwiń/Pokaż komentarz Norex
Pewnie niedawno s[...]łeś z radości, że kibicujesz 19-krotnemu Mistrzowi Anglii. Śmieszny tekst. W sumie to lepiej że możesz zmienić herb klubu, jednego młotka mniej. Ferguson wyprowadził klub z gorszego kryzysu, kiedy nawet nie potrafili wyjść z grupy LM, ale ty pewnie wtedy uczyłeś się wierszów czy innych piosenek.
Postów: 824

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 20:18, #10 Zwiń/Pokaż komentarz eit
O racja, tego fragmentu, że Roo grał lepiej od Argentyńczyka, nie zauważyłem. Wyborne. Czuję, że to wkrótce hit Internetu będzie.
Postów: 367

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 20:12, #9 Zwiń/Pokaż komentarz Joaquin
'Messi został też najlepszym piłkarzem finału. Smutne, zważywszy że lepiej od niego grał nawet Rooney czy wspomniany Fábio. David Villa może złożyć sprawę w sądzie o kradzież, o ile można ten żałosny incydent do niej zaliczyć. Nie muszę chyba mówić, że przynajmniej dla mnie Hiszpan był najlepszym zawodnikiem wczorajszego meczu, a Argentyńczyk dostał nagrodę z tego samego powodu, co został najlepszym piłkarzem na świecie. Bo w sporcie nie ma już ludzi obiektywnych. Najbardziej boli, że tą zarazą śmierdzą głównie osoby odpowiedzialne za przydzielanie nagród.'

Hahahahahaha, genialne.. OK, ja też nie lubię tego małego szczyla, no ale nie ukrywajmy, że był najlepszy w tym finale. Robił naszych jak chciał, strzelił bramkę i jak zwykle nie zawiódł. Z ciężkim bólem serca, ale trzeba to przyznać.. :(
Villa? Bez jaj, oprócz gola i paru ładnych akcji, też nie pokazał nic szczególnego. Na tle całego sezonu, gdzie kaleczył zagrał świetnie, ale wczoraj drugi po Messim najlepszy zawodnik meczu.
Rooney? Fabio? Nie, nie..
Postów: 824

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 20:02, #8 Zwiń/Pokaż komentarz eit
"Rooney dostał zawieszenie od FA za nabluzganie w kierunku kamery. Ciekawe, jak zostanie ukarany Messi za kopnięcie bodajże mikrofonu w geście celebracji zdobytej bramki. Też zawieszenie? Karę grzywny? Nie, nic. W sumie kopnięcie piłki prosto w kibiców Realu też uszło mu płazem. Chłopak widać lubi kopać, nie tylko futbolówkę do bramki. Zapraszamy zatem do fedrowania węgla."

Lol. Frustruje Cię to, że Messi wczoraj był poza zasięgiem? Że robił, co chciał? Że to on razem z Xavim wygrał ten Puchar, reszta to statyści? Co ma fedrowanie węgla do kopania? A jeśli już tak, to Rooneya zapraszamy... do restauracji? Przecież tam też zdarza się, że ktoś rzuci mięsem.

Trzy finały w przeciągu czterech lat, ale za rok nie wrócimy, bo... dostaliśmy w papę w finale? Lol.
Postów: 1142

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 19:59, #7 Zwiń/Pokaż komentarz mstrzelec7
Z jednym się w tych wypocinach zgadzam - brak ludzi od myślenia w środku pola, kogoś kto weźmie za ryj całą grę. Więc Wesley czekamy.

Z każdym kolejnym zdaniem chciało mi się coraz bardziej rzygać. Czuję, że z dwa sezony nie wygralibyśmy nic i biegałbyś z bordowo-granatowym szalikiem jak już tego nie robisz. A brednia o tym, że Keane nie zagrał w 99, bo widzimisię Ferga? Widać jak "doskonale" operujesz faktami i znasz historię United. Cóż muszę się zgodzić z Hargo - frustracja nastolatka po rozlanym mleku.

Owszem - nie zasłużyliśmy na wygraną, zasłużył tylko Rooney i Fabio. Cała reszta chyba wolała nie przeszkadzać Barcelonie w pięknej grze i zawalili na całej linii, nikt tego nie neguje. Negowany jest sposób krytyki. Mają lepszych piłkarzych - czy to k[...]a do kogoś dotrze, czy nie. Mają magików Xaviego i Iniestę dzięki którym Messi gra na takim luzie jak na szkolnym turnieju. Mam nadzieję, że w lecie na Old Trafford też taki komfort zawita. I tak dla mnie United jest wielkie, najlepsze. Wygrali morderczy sezon w najlepszej i najbardziej wyrównanej lidze świata, gdzie śmiało 6 zespołów może się bić o tytuł od początku do końca.

Jeszcze jedno - krytykowanie Fergusona za to jak chciał zagrać to herezja. Gdyby się zastawił w środku i przegralibyśmy byłoby to samo. Sytuacja z jego zaciśniętą pięścią - płakać mi się chciało, gdy to zobaczyłem, coś we mnie pękło wtedy. To jest największy kibic United i największy człowiek w historii tego klubu jednocześnie. I to jego boli najbardziej to co się wczoraj stało. Więc shut the [***] up i do następnego sezonu.
zobacz więcej
Postów: 133

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 19:55, #6 Zwiń/Pokaż komentarz Amnoder
"Poszczałem się ze śmiechu." Nic w tym śmiesznego nie było, ja miałem łzy w oczach. Kibice MU czuli smutek, rozpacz, rozgorycznie... ale żeby śmiech? Jechanie na MU po przegranym meczu jest nie na miejscu. Idz lepiej człowieku kibicowac Barcie.
Postów: 476

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 19:27, #5 Zwiń/Pokaż komentarz jestemfanemmu
Powodem klęski była znikoma zdolność do zawężania pola gry w środku i pozwolenie rozgrywającym piłkę Katalończykom na zbyt wiele oraz słaba asekuracja w defensywie. SAF nie jest wybitnym taktykiem, jednak ten mecz był zbyt ważny żeby tak go olać. Tu najważniejszy był wynik. Kolejna taka okazja może zdarzyć się nie prędko.
Postów: 11092

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 19:13, #4 Zwiń/Pokaż komentarz Hergreaves4

Evra3 napisał:

Wydaje mi się, że Keane był zawieszony za kartki(półfinał z Juventusem, chyba.)


Dobrze prawisz, Scholes bodajże podobnie.
Postów: 414

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 19:11, #3 Zwiń/Pokaż komentarz Evra3
"ale z drugiej strony do kadry meczowej w pamiętnym finale Ligi Mistrzów w 1999 roku nie został wcielony Roy Keane, a jednak nie robił takich scen."

Wydaje mi się, że Keane był zawieszony za kartki(półfinał z Juventusem, chyba.) :)
Postów: 4353

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 18:54, #2 Zwiń/Pokaż komentarz 10rooney10
Świetny felieton, wszystko wspaniale ująłeś. Końcówka tekstu daje dużo do myślenia - jeśli Ferguson dalej będzie eksperymentował z transferami, możemy 'chwilę' poczekać na następny finał...
Postów: 11092

Napisz PW
dodano: 29.05.2011, 18:54, #1 Zwiń/Pokaż komentarz Hergreaves4
"Przez 25 lat kariery w Manchesterze United tylko dwa razy zdobył Ligę Mistrzów."

W ogóle cały ten felieton to dzika frustracja nastolatka tak to odbieram bo krytykować człowieka dzięki, któremu United z klubu podobnego do dzisiejszej AV czy Evertonu bądź Sunderlandu stało się światową potęgą to żałość na całej linii i to jeszcze krytykować iż tylko 2 razy wygrał Cl, ojojć jak Panu autorowi brak wiary w zespół i traci jakąkolwiek nadzieję na sukces proponuję przejście do obozu Barcelony tam nie znajdzie Pan takich problemów i będzie sielanka bez nerwów.

Believe!
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.