CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Nemanja Vidić w 2006 roku zrobił wielki krok naprzód w swojej karierze, kiedy zdecydował dołączyć... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +17 - Należało się

Publicystyka dinos @09.12.2011, 23:09 | Przeczytano 3133 razy

Należało się
W środowy wieczór doszło do ogromnej sensacji, której nie spodziewał się chyba nikt, kto chociaż trochę zna się na piłce nożnej i potrafi odróżnić drużyny teoretycznie słabsze od tych teoretycznie mocniejszych. Piszę „teoretycznie", bo wczorajszy mecz pokazał, iż to co wygląda mocno na papierze, wcale nie musi przekładać się na dobrą grę na boisku. Wracając do sensacji. Po fazie grupowej z Ligi Mistrzów odpadły dwie drużyny, które w lidze angielskiej zajmują kolejno pierwsze i drugie miejsce w tabeli. I o ile o małych szansach na awans Manchesteru City mówiło się już po porażce z Napoli, gdyż zostawały im wtedy małe szanse na wyjście z grupy, to jednak w sprawie Manchesteru United ludzie raczej skłonni byli twierdzić, iż Czerwone Diabły powinny przejść do dalszej fazy. Wystarczyło ograć FC Basel, co dla finalisty poprzedniej edycji Ligi Mistrzów nie powinno być problemem. Właściwie to wystarczył nawet remis, lecz nawet tego zawodnicy Sir Aleksa Fergusona nie potrafili wywalczyć w Szwajcarii. I stała się sensacja.

Idźmy jednak od początku. Losowanie grup Ligi Mistrzów. Manchester United trafia na bardzo łatwą grupę, gdzie będzie się musiał zmierzyć z takimi zespołami jak Benfica, wspomniane wyżej Bazel i Otelul. Przewidywania, to łatwy i spokojny awans, bez większych problemów, a jedynym przeciwnikiem, który może ewentualnie napsuć trochę krwi ma być portugalska Benfica. Pierwszy mecz United rozgrywa właśnie z drużyną z Lizbony i to na ich stadionie. Pada remis, jednak nie ma większych obaw do niepokoju, to był najtrudniejszy przeciwnik w grupie i dalej powinno pójść z górki. Kolejny jest pamiętny mecz z FC Basel, na Old Trafford. Pamiętny, ponieważ Czerwone Diabły nie potrafiły wtedy zwyciężyć i trafił się remis, 3:3. Pierwsza sensacja, jednak dalej bez jakiejś większej paniki. Ot, wypadek przy pracy. Następnie mamy dwie potyczki z Otelulem, czyli najsłabszą drużyną w grupie. Manchester United wygrywa obydwa te mecze, jednak styl, w jakim tego dokonuje nie zachwyca. Mimo wszystko liczą się zdobyte punkty. Po tych dwóch zwycięstwach następuje rewanż z Benficą na własnym stadionie. Czerwone Diabły są „lekko" podłamane porażką w derbach Manchesteru, jednak mimo wszystko powinny to wygrać. Tak się nie stało i znów padł remis, United kolejny raz nie potrafiło wygrać z drużyną z Portugalii. Wtedy już zaczęły się lekkie nerwy, bo w wypadku porażki z Basel, może się okazać, iż Manchester United nie zagra w kolejnej fazie Ligi Mistrzów. Pomimo tego większość jest raczej pewna swego, bo przecież nie z takimi się już wygrywało. Ostatni mecz pozwolę sobie rozpisać dokładniej i trochę go przeanalizować.

Najpierw spójrzmy na skład, jaki wystawia Sir Alex Ferguson na to spotkanie. Na środku obrony widzimy Rio Ferdinanda, pomimo iż Anglik w tym sezonie rozgrywa dosyć słabe zawody i nie wydaje się zbyt pewnym wyborem. Czym to jest spowodowane? Otóż tym, iż jego dwaj młodsi koledzy, którzy jako środkowi obrońcy grają na tą chwilę lepiej, nie mogli grać na swojej nominalnej pozycji, bo niestety musieli łatać dziury w składzie. Mowa tu o Smallingu, który w tym meczu musiał wystąpić jako prawy obrońca, bo nasz jedyny nominalny prawy obrońca, czyli Rafael jest ponownie kontuzjowany oraz o Jonesie, czyli objawieniu tego sezonu, który musi łatać dziurę w środku pola, żeby wreszcie Rooney mógł sobie pohasać w ataku. W linii pomocy widzimy po lewej stronie Younga, którego ocenę pozostawię sobie na później, a w środku 38-letniego Giggsa, bez którego United nadal nie umie sobie poradzić, pomimo jego wieku, Parka, który ma grać ofensywnego pomocnika podwieszonego pod napastnika oraz wspomnianego wcześniej Jonesa. Innymi słowy w środku pomocy nie ma ani jednego nominalnego środkowego pomocnika. Chyba, żeby za takiego uznać Giggsa, bo w sumie Walijczyk już dawno nie grał na skrzydle, więc niech będzie. Poza tym mamy de Geę, Vidicia, Evrę, Naniego i Rooneya, których wyjście w podstawowym składzie nie jest specjalnie zaskakujące.

No to zaczynamy. Mecz się rozpoczyna, ja go oglądam, wciąż się łudząc, że może akurat tym razem United pokaże mi coś, na co warto spożytkować 1,5 godziny. Jednak tak się nie stało i już w 9 minucie po nieporadnych poczynaniach naszych obrońców, jak i bramkarza niejaki Streller ładuję piłkę do bramki Czerwonych Diabłów. Raczej nie takiego początku spodziewali się zarówno piłkarze jak i kibice United. Jednak to dopiero początek meczu i wciąż można wszystko odwrócić. Tylko, że chyba zawodnicy nie za bardzo mieli ochotę coś zmieniać. Zaczął się zmasowany atak ze strony Manchesteru, jednak na dobrą sprawę pomimo częstego posiadania piłki i sporej ilości podań, jakoś nie chciały się tworzyć klarowne sytuacje do strzelenia bramki. Ataki były prowadzone głównie skrzydłami, chyba że od czasu do czasu Giggs próbował zagrać coś środkiem. Taki stan rzeczy ciągnął się dosyć długo. Dochodziło do naprawdę niebezpiecznych sytuacji, jak na przykład ta, w której Rooney z najbliższej odległości nie potrafił wpakować piłki do bramki przeciwnika. Zdarzyła się również sytuacja niezwykle przykra, ponieważ kapitan Czerwonych Diabłów nabawił się kontuzji, a to w jaki sposób się jej nabawił wyglądało dosyć… nieprzyjemnie. Skończyła się pierwsza połowa, zaczęła się druga, a wynik jak na złość cały czas nie chciał się zmienić. Wszedł Welbeck, jednak i jemu nie udało się nic zmienić. Taki stan rzeczy trwał aż do 84 minuty, kiedy w końcu padła bramka… dla Basel. Wtedy można rzec, iż nadzieje kibiców Manchesteru United na zwycięstwo legły w gruzach. Ktoś wtedy napisał, że pomimo beznadziejnej sytuacji jego klubu, on ma ochotę się śmiać. Byłem w podobnym stanie, bo to co wtedy widziałem nie było warte moich nerwów. Potem co prawda Diabły zdobyły kontaktowego gola, jednak to było wszystko, na co było ich w tym meczu stać. Spotkanie się skończyło, FC Basel stało się niespodziewanym uczestnikiem kolejnej rundy Ligi Mistrzów, natomiast United niespodziewanym uczestnikiem kolejnej rundy Ligi Europejskiej.

Cóż mogę napisać po tym meczu. Po pierwsze, że cieszę się z tego, iż Manchester odpadł z Ligi Mistrzów. Dlaczego? Bo gdyby udało im się wymęczyć kolejny remis, to znów mydlono by nam oczy tym, że to było świetne spotkanie, zawodnicy walczyli do ostatniej kropli potu, a jedynym powodem tego, iż nie wygrali były niekorzystne warunki spowodowane tornadem w Kazachstanie. A tak zawodnicy dostali to na co zasłużyli swoją grą i na co ja już zwracam uwagę od dłuższego czasu, że źle się w drużynie z Manchesteru dzieje. W tej chwili wiążę cichą nadzieję, iż SAF jednak w końcu przejrzy na oczy, bo jeśli nie porażki z Barceloną, jeśli nie blamaż z Manchesterem City, to może frajerskie odpadnięcie z Ligi Mistrzów przemówi wreszcie do niego i zauważy, że jednak kilku zawodników powinno już opuścić ten klub, a kilku innych go wzmocnić. Bo niestety, ale trudno walczyć o największe zwycięstwa zawodnikami solidnymi, a takimi zawodnikami właśnie dysponujemy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zawodnicy, którzy jako jedni z nielicznych powinni ciągnąć tę grę do przodu, dostosowali się do kiepskiego poziomu swoich kolegów z zespołu. Mówię tu między innymi o Rooney’ u i Nanim, bo to oni z całej tej zbieraniny wydają się być tymi najlepszymi, a pomimo tego we wczorajszym meczu Wayne dał pokaz swojej bezsilności, a Nani - pomimo kilku całkiem przyjemnych dla oka rajdów - też nie zagrał jakoś wybitnie, poza tym w ostatnich meczach grał również słabo.

Ale cóż, tak to się kończy, gdy sprzedaje się najlepszego lub jednego z najlepszych piłkarza na świecie za grubą kasę i nie robi się nic, żeby w jakiś sposób go zastąpić. Nie lubiłem i nadal nie lubię C. Ronaldo jako człowieka, ale muszę przyznać, iż strasznie teraz żałuję, że odszedł z Manchesteru. Bo to on był tym kimś, kto nadawał tej drużynie jakość, a od czasów jego odejścia jest właściwie tylko gorzej. Jednak trudno się dziwić, gdy jako jego zastępstwo kupuje się takich wirtuozów jak Valencia czy Young. Ja nie mówię, że są to zawodnicy słabi, ale jedynie solidni. Podczas, gdy Ronaldo był najlepszy, a Ci dwaj są za nim lata świetlne i jeszcze dalej. Na czym polega problem. Przepraszam, że odwołam się do Barcelony, ale po prostu na tym najlepiej ukaże o co mi chodzi. Tak więc Barcelona jest uznawana obecnie za najlepszy klub nie tylko w Europie, ale i na świecie. W ostatnim finale Ligi Mistrzów bez większych kłopotów ograła Manchester United i pokazała, iż jej poziom jest aktualnie nieosiągalny. I co robi FC Barcelona po tym zwycięstwie? Wzmacnia się, kupując Fàbregasa oraz Sancheza. A co robi Man United? Utrzymuje, że ma mocny skład i dokonuje uzupełnień. Jak to się kończy? Barcelona bez problemów przechodzi do dalszej fazy Ligi Mistrzów, a Manchester United spada do Ligi Europejskiej.

Przejdźmy teraz do sprawy transferów. Pisałem już o nich nie raz nie dwa, spotykałem się z różnymi reakcjami, ale napiszę to i teraz, w sumie to już trzeci raz to samo. Transfery są potrzebne. Tych, którzy zechcą mi napisać „tak pewnie, zamieniajmy się w Real i wydawajmy grube miliony, bo przegraliśmy", odsyłam, aby obejrzeli ostatni finał z Barceloną, ostatnie derby Manchesteru i ostatni mecz Czerwonych Diabłów w Lidze Mistrzów. Jeśli dalej uważacie, że wszystko jest ok., a skład jest świetny i nie potrzeba wzmocnień, to przykro mi, nie umiem tego wyleczyć. W każdym razie dokonane transfery powinny być wzmocnieniami, a nie uzupełnieniami. Bo do tej pory pozyskaliśmy de Geę, który jest uzupełnieniem w związku z odejściem Van Der Sara na emeryturę, Jonesa, który chyba przez przypadek stał się najlepszym transferem i faktycznym wzmocnieniem oraz Younga, który jak dla mnie jest transferowym niewypałem. Pisałem to, gdy miał do nas przechodzić, gdy przechodził i teraz również to piszę. Young jest niewiele lepszy od Valencii i równie tyle z niego pożytku. Grał dobrze, dopóki wszyscy grali dobrze, a teraz gdy jest kryzys i potrzeba nam liderów, to on przystosował się do poziomu przeciętnego i taki też prezentuje.

Pozycję, którą na gwałt trzeba wzmocnić, jest środek pomocy, o czym również piszę już chyba trzeci raz. Niestety, ale niesamowity Cleverley okazał się kolejnym zawodnikiem, który prawdopodobnie będzie spędzał więcej czasu w gabinetach lekarskich, niż na boisku. Nawet jeśli tak nie będzie, to i tak potrzebny jest ktoś, kto w razie czego może go godnie zastąpić, żeby nie było sytuacji jaką widzimy teraz, że brakuje Cleva i nagle nie ma kto grać. Poza tym przydałoby się dwóch bocznych obrońców, bo na prawej mamy jedynie wiecznie kontuzjowanego Rafaela, a na lewej jego brata bliźniaka, równie często kontuzjowanego oraz Evrę, który poza paroma przebłyskami nie prezentuje już takiej formy, jaką chcielibyśmy wszyscy widzieć. Do tego dobrze byłby sprowadzić jeszcze skrzydłowego, bo Nani nie ma żadnej konkurencji, więc chyba brak mu motywacji do dobrej gry, bo po co, skoro i tak kasa na konto pójdzie, a Portugalczyk i tak wystąpi w kolejnym meczy, bo kim go zastąpić? No i jeszcze przydałby się ktoś, kto potrafi grać lewą nogą, bo niestety nie potrafią tego ani Valencia, ani Young, który mimo to wystawiany jest na lewym skrzydle, z miernym skutkiem. No i może na koniec jakieś defensywny pomocnik z prawdziwego zdarzenia, bo od kiedy odszedł Hargreaves, to brak nam takiego.

Następną sprawą są zawodnicy, których trzeba się po prostu pozbyć, bo są zwyczajnie za słabi na grę dla takiego klubu jak Manchester United. Mowa tu o takich graczach jak Owen, Kuszczak, Valencia, Diouf, Park, Bébé, Evans, Gibson, Anderson. Dopisałbym jeszcze Younga, ale to raczej nie wyjdzie. No i w sumie Berbatow, bo po co go trzymać, skoro nie gra pomimo szumnych zapowiedzi SAF-a. Do wielu z tych zawodników mam sentyment, bardzo lubię Michaela Owena, cenię Parka oraz jego poświęcenie dla drużyny, ale trzeba spojrzeć obiektywnie i stwierdzić, że są to zawodnicy po prostu za słabi na grę w takim klubie. W klubie, który aspiruje do bycia najlepszym w Europie. Ale żeby być najlepszym, trzeba też mieć najlepszych zawodników. Dowód. W letnim okienku transferowym odeszli dwaj obrońcy, Brown i O’Shea. Ten drugi był właściwie podstawowym zawodnikiem, bo rozegrał sporo meczów w United. Czerwone Diabły nie zarobiły na nich nawet 5 mln, jeśli wierzyć w to, jakie kwoty podano przy ich sprzedaży do Sunderlandu. Podejrzewam, że gdyby sprzedać tych zawodników, których wymieniłem, pomijając Berbatowa, to nie wiem, czy byłoby z tego 20 mln zysku. Smutne, lecz prawdziwe.

Kolejną i ostatnią sprawą jest osoba samego trenera, czyli samego Sir Aleksa Fergusona. Od razu zastrzegam, że nie jestem zwolennikiem jego pozbycia się, nawet pomimo tego, co się teraz dzieje. Jednak jeśli nawet teraz, po takiej porażce stary Szkot nie przejrzy na oczy i dalej będzie się zapierał, że skład jest mocny, to chyba zacznę się nad tym zastanawiać. W każdym razie ja jednak żyję nadzieją, że po dwóch porażkach z Barceloną, fatalnym meczu z City i spadnięciu do Ligi Europejskiej ocknie się i dokona odpowiednich zmian w swojej drużynie. Bo zmiany są niezbędne, to chyba nie ulega wątpliwości.

Reasumując, Manchester United w frajerski, brzydki i nieprzyjemny sposób ośmieszył się, odpadając z Ligii Mistrzów. Mnie to bardziej rozśmieszyło niż zasmuciło, bo zasmucony już jestem od dawna, teraz podchodzę już do tego z większych dystansem. Nie spodziewam się, że nagle drużyna Czerwonych Diabłów zacznie grać jak z nut. Podejrzewam, że morale jeszcze bardziej spadną w dół i nadal będą problemy z wygrywaniem kolejnych meczów. Jednakowoż nadchodzi zimowe okienko transferowe, w którym można dokonać chociaż kilku zmian i warto byłoby to zrobić. Chociażby zakupić tego nieszczęsnego rozgrywającego, o którego proszę się już chyba trzeci czy czwarty rok. Co będzie potem to nie wiem. Jednak w letnim okienku SAF powinien zrobić kolejną rewolucję, bo jak widać ta ostatnie nie była wystarczająca. W tym sezonie wciąż pozostaje szansa na trzy puchary dla Manchesteru. Ja liczę na chociaż jeden i mam nadzieję, że chociaż jeden zdobędą. Jak to się skończy nie mam pojęcia. W sumie zależy to od tego, czy przynajmniej teraz SAF nie uniesie się dumą, przyzna się do błędu i spróbuje to jakoś naprawić. Bo jeśli nadal będzie szedł w zaparte, to będzie to trudne zadanie dla Szkota, aby wygrać cokolwiek.

Źródło: własne

Tagi: Felietony, Liga Europy, Liga Mistrzów, Manchester United, Porażka, Sir Alex Ferguson

Komentarze (5) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 3642

Napisz PW
dodano: 10.12.2011, 19:10, #5 Zwiń/Pokaż komentarz dinos
Ja nie mówię, że de Gei trzeba się pozbyć broń Boże, sam jestem wielkim zwolennikiem jego talentu, jednak przyznać trzeba, że na początku kilka meczów zawalił i mecz z Basel też nie był szczególnie udany. Jednak i tak spisuje się bardzo dobrze, jak na gościa, który zaczyna i jestem jednym z bohaterów naszej drużyny, co źle świadczy o naszej defensywie.

marian_ napisał:

partnera dla Vidicia i jego zmiennika, czyli dwóch środkowych


Teraz to raczej partnera dla Ferdinanda, czy Jonesa, bo Vidić wypadł. No chyba, że SAF da na środek Smallinga, albo Phila, to już tam obojętne.

marian_ napisał:

Young, który z średniaka przeniósł się do lidera też musi mieć czas.


Hehehe, głównym argumentem przy jego kupnie było to, że jest ograny i z miejsca wejdzie w pierwszy skład.
Postów: 2447

Napisz PW
dodano: 10.12.2011, 13:32, #4 Zwiń/Pokaż komentarz raf83 (2/3)
bardzo bardzo dobry tekst.
czyta sie jednym tchem i nie jest to tekst w stylu cos mi sie tam chce napisac ale ne za bardzo wiem co wiec kilka zdan popelnie i jazda.
ktos sie postaral.
zadzam sie z fragmentem o sprzedazy niektorych zawodnikow.moze poza valencia ktory moze byc naprawde wartosciowym zmiennikiem co do parka to przez jeszcze jeden sozon moze on pelnic role uniwersalnego zapchjdzury.
jesli chodzi o uzupelnienia to kogo moglismy kupic po odejsciu van ders-sara zeby bylo to wzmocnienie?
a po drugie nie zgadzam sie z samym poczatkiem bo jezeli ktos zna sie na pilce i ogladal mecze united z ostatnich dwoch miesiecy ten zadnego szoku nie doznal po naszej porazce z basel.tym bardziej jesli widzial wynik pierwszego meczu.
ale generalnie jak napisalem tekst bardzo mi sie podobal i mam nadzieje na wiecej takich.

Postów: 4353

Napisz PW
dodano: 10.12.2011, 11:53, #3 Zwiń/Pokaż komentarz 10rooney10
Mi się jedynie najeżdżanie na De Geę nie podoba, on nie jest na tyle doświadczonym golkiperem, co Young pomocnikiem, Anglik póki co jest bezbarwny i tak jak powtarzałem w lecie, Ferguson mógł kupić kogoś o wiele lepszego dorzucając z 5 baniek...
Postów: 73

Napisz PW
dodano: 10.12.2011, 11:43, #2 Zwiń/Pokaż komentarz SiarrA
Można się zgodzić prawie ze wszystkim. Jedyne co mi nie odpowiada to najeżdżanie na Younga i Da Gee (czy jak to się odmienia). David jest bardzo młodym bramkarzem, który bądź co bądź mniejszego klubu hiszpańskiego, przeniósł się do angielskiego giganta. Jeżeli tam bronił cały sezon, to miał może 5 czy 6 trudniejszych meczy w sezonie + przerwe zimową. A tutaj? Mniej więcej co 3 kolejki są mecze arcy ważne, a i beniaminki potrafią wyciąć niezły numer, bo grają tam zawodnicy pokroju Adam'a (przykład z zeszłego sezonu). Young, który z średniaka przeniósł się do lidera też musi mieć czas. Owszem był tam liderem zespołu, bo widocznie się wyróżniał na tle innych, ale nawet w słabszej dyspozycji był postacią wiodącą. Tutaj tak nie jest, zlewa się z innymi - gorszymi graczami, a tak na prawdę powinien prowadzić ataki MU.
Myślę, że obu należy dać szanse(jeżeli możemy o takowej już mówić), a inne pozycje wzmocnić.
Postów: 201

Napisz PW
dodano: 10.12.2011, 10:45, #1 Zwiń/Pokaż komentarz marian_
Czyli jak rozumiem SAF powinien kupić:
Bramkarza, lewego i prawego obrońcę, partnera dla Vidicia i jego zmiennika, czyli dwóch środkowych, defensywnego pomocnika i rozgrywającego, lewego skrzydłowego i napastnika.

Zapowiada się aktywne zimowe okienko :P
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.