CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Wayne Rooney to czołowa postać reprezentacji Anglii. Ma na koncie wiele występów, jak i również... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +12 - Obiecanki cacanki

Publicystyka Nederland @11.03.2013, 17:31 | Przeczytano 2917 razy

Obiecanki cacanki
Już od kilku lat sir Alex Ferguson i jego podopieczni zapewniają swoich kibiców, że zależy im na wygranej w Pucharze Anglii. United po raz ostatni sięgnęli po niego w 2004 roku. Od tego czasu minęło już 9 lat - trochę dużo jak na rekordzistę pod względem liczby triumfów w tych rozgrywkach. Miało być pięknie jak nigdy, skończyło się jak zawsze. Tak jak powątpiewałem w szczerość "Czerwonych Diabłów" przez kilka ostatnich lat, tak nie wierzę w ich intencje i teraz.

Ciężko było sobie wyobrazić lepszą okazję do wynagrodzenia kibicom smutku po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Mecz pucharowy na własnym stadionie, w dodatku z drużyną Chelsea, która od dłuższego czasu znajduje się w kryzysie, niedawno spadła na czwarte miejsce w tabeli Premier League, w ostatnich pięciu meczach w lidze zanotowała po dwa zwycięstwa i porażki oraz remis, a ostatnio po słabym występie przegrała 0:1 ze Steauą w Lidze Europy. Wiele osób, w tym ja, spodziewało się po "Diabłach" wylania sportowej złości na "The Blues" i pewnego awansu do półfinału. Pierwsze fragmenty meczu zdawały się potwierdzać moje przepuszczenia, bo United wykazali się niesamowitą skutecznością i dwie okazje bramkowe zamienili na dwa gole, prowadząc 2:0 już po jedenastu minutach gry.

Potem niestety doszło do zrealizowania rytuału, który - miałem nadzieję - już jakiś czas temu został piłkarzom MU wybity z głowy. Strzelili dwa gole i kontrolowali grę, więc spoczęli na laurach, myśląc pewnie, że wygrali już mecz. Może i uznałbym tę irracjonalną niemoc gospodarzy, która nastąpiła po upływie pierwszego kwadransa meczu (szczególnie w tragicznej drugiej połowie), za wynik frustracji i zdołowania po przegranym w kontrowersyjnych okolicznościach meczu z Realem, ale przecież sir Alex zapewniał, że jego drużyna odpłaci się fanom w niedzielę. Poza tym, taką farsę w wykonaniu United widziałem już zbyt wiele razy, żeby nie widzieć ewidentnego problemu z pewnością siebie i lekkomyślnością niektórych zawodników. Jeżeli to ma być zaangażowanie, zażarta walka o trofeum i chęć pomocy kibicom w odłożeniu wtorkowych smutków na bok, to ja serdecznie dziękuję za takie coś.

Nie ukrywam, że jest to jedna z tych rzeczy, które mnie w tym klubie denerwują najbardziej. Piłkarze występujący na takim poziomie nie powinni lekceważyć rywali ani robić sobie wolnego przed gwizdkiem sędziego kończącym spotkanie. Obudzili się jak zwykle dopiero wtedy, gdy zorientowali się, że awans wisi na włosku. Wtedy było już jednak za późno na odmienienie losów meczu, bo leniwy, zaspany i lekko zszokowany Manchester United nie potrafił przeciwstawić się zmotywowanej i rozpędzonej Chelsea, która była naprawdę bliska awansu. Jeśli ktoś może być niezadowolony z tego remisu, to właśnie "The Blues", bo wykreowali sobie znacznie więcej sytuacji podbramkowych. Dość powiedzieć, że bodaj najgroźniejszym strzałem, z którym Petrowi Čechowi przyszło się zmierzyć po wpuszczeniu dwóch goli, było przypadkowe uderzenie... Davida Luiza jeszcze z pierwszej połowy.

Jak udowodnił choćby i ten mecz, nadzieja jest matką głupich, ale mimo wszystko liczę na to, że Manchester wyniesie lekcję z dzisiejszego meczu i w rewanżowym spotkaniu zagra już na poważnie przez pełne 90 minut. Gdy piłkarze z Old Trafford odpuścili walkę o kolejne gole (bądźmy uczciwi - mogli starać się o zaaplikowanie Chelsea kolejnych dwóch bramek), cieszyli się pewnie na wieść o możliwości odpoczynku, więc mają za swoje - dodatkowy mecz z silnym rywalem w i tak napiętym terminarzu powinien im posłużyć za karę. Z drugiej strony, nie obraziłbym się, gdyby dzisiaj przegrali i odpadli z FA Cup. Może brzmi to dziwnie z ust fana MU, ale kubeł zimnej wody mógłby mieć na nich zbawienny wpływ. W przypadku gry w Lidze Mistrzów podziałało.

Tagi: Bramkarze, Chelsea, FA Cup

Komentarze (3) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 518

Napisz PW
dodano: 11.03.2013, 22:42, #3 Zwiń/Pokaż komentarz dawcik082
Powiem wiecej... apropo meczu z Realem jeszcze... najltwiej bylo nam zrzucic wine na sedziego, moze faktycznie nie byl to faul na czerwona kartke, a tylko na zolta, lecz zdania sa nadal podzielone i niektorzy sedziowie dali by za ten faul czerwona kartke... nie wazne. Zmierzam do nastepujacego pytania, a mianowicie czy po wyrzuceniu Naniego nasz zespol Czerwonych Diablow mimo nie sprzyjajacego losu byl w 100% skupiony na dociagnieciu wyniku do konca meczu, byl zdeterminowany by wziac sie w garsc i pokazac swiatu ze pomimo tego ze gramy 1 zawodnika mniej jestesmy jedna z najlepszych druzyn na swiecie i przynajmniej sprobujemy udowodnic kibicom ze jestesmy potega a 1 zwodnik mniej nie stanowi tak wielkiej roznicy?! Nastepnie minelo 8-9 min i w ciagu nastepnych 3 stracilismy szybko 2 bramki. Na to pytanie niech kazdy sam sobie odpowie. Juz bez zrzucania calkowitej winy na sedziow. :)
Postów: 3720

Napisz PW
dodano: 11.03.2013, 19:41, #2 Zwiń/Pokaż komentarz Charly
Już tyle obiecujemy, że wygramy to trofeum, a nadal nic z tego nie wychodzi, ale jeszcze jest nadzieja.
Postów: 2447

Napisz PW
dodano: 11.03.2013, 18:21, #1 Zwiń/Pokaż komentarz raf83 (2/3)
mi sie wydaje ze united gdy prowadza to nie wiedza co maja dalej robic.jesli bramki strzelamy w poczatkowej fazie meczu zwlaszcza na wyjezdzie to wiadomo ze reszta meczu to bedzie brzydka kopanina (oczywiscie z drobnymi wyjatkami kiedy zespol przeciwny jest wyjatkowo kiepsko dysponowany i ich gromimy).ale zazwyczaj jest tak ze pilkarze jakby podswiadomie oddaja inicjatywe przeciwnikowi liczac na gre z kontry jednoczesnie obawiajac sie utraty bramki.dajemy sie zdominowac nawet na old trafford przecietniakom.z takimi zespolami jak chelsea gdy juz prowadzimy to jest panika co dalej? atakowac,bronic sie.moim zdaniem to wina sztabu szkoleniowego ktory wpoil pilkarzom minimalizm i radosc z wygranej jedna bramka.
dlatego wlasnie widzielismy (ktory juz raz) ze gramy dobrze do momentu strzelenia bramki a pozniej nie ma planu do dalej zrobic z przeciwnikiemdla naszych pilkarzy najlepszym razwiazaniem jest kiedy strzelaja bramke w koncownce meczu i nie musza sie meczyc zbyt dlugo
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.