CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Boże Narodzenie i Nowy Rok to dla Premier League gra na pełnych obrotach. Zobacz czy wiesz... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +11 - Odrobinę bliżej nieba

Publicystyka Nederland @08.04.2014, 23:03 | Przeczytano 4887 razy

Odrobinę bliżej nieba
Tydzień temu dowiedziałem się jednego - ten, kto liczy, że dobry występ jego ulubionego zespołu choć na chwilę zamknie usta krytykom, jest naiwny. W tym jednym wypadku nadzieja jest matką głupich.

Osoba, która nie oglądała meczu Manchesteru United z Bayernem Monachium, po wejściu do Internetu i przeczytaniu rozmaitych opinii widzi następujący obrazek: "Czerwone Diabły" zostały zmiażdżone, stłamszone i zdominowane, strzeliły przypadkowego gola, a rezultat remisowy to najmniejszy wymiar kary. Trochę już czasu minęło, odkąd zacząłem kibicować Manchesterowi United. Właściwie od zawsze wiedziałem, jak nielubiany w środowisku piłkarskim jest to klub i że w Anglii właściwie wszyscy są nieprzyjaźnie do niego nastawieni. Dopiero teraz widzę jednak, jak rozległe są granice ludzkiej zawiści.

Fakty są takie, że najsłabszy od niemal 30 lat Manchester, grając bez dwóch podstawowych bocznych obrońców i najlepszego napastnika - który w dwóch ostatnich sezonach zdobywał koronę króla strzelców Premier League - a na środku obrony mając najgorzej spisującą się w tym sezonie parę defensorów, zatrzymał podobno najlepszy w historii Bayern. Pomimo spędzenia zaledwie 25% czasu gry przy piłce United wykreowali więcej sytuacji strzeleckich, oddali więcej celnych strzałów na bramkę i w dodatku strzelili więcej prawidłowych goli (nieuznanie trafienia Welbecka to dla mnie zbrodnia) niż rywale.

Z relacji blogerów, dziennikarzy czy nawet zwykłych internautów wynika jednak, że gospodarze "postawili autobus" przed bramką i ograniczyli się wyłącznie do rozpaczliwej defensywy. Biorąc pod uwagę jeszcze to, że w drugiej połowie gra się optycznie wyrównała, był to w takim razie chyba najlepiej postawiony autobus, jaki w życiu widziałem. Podopieczni Davida Moyesa niemal całkowicie zneutralizowali Bayern. Szkot, który niespodziewanie wygrał taktyczny pojedynek z Pepem Guardiolą, pokazał, że - wbrew temu, co wielu fanów MU twierdzi - ma pojęcie o piłkarskiej strategii.

Śmieszy mnie hipokryzja ludzi, którzy najpierw przewidywali, że United dostaną baty w pierwszym meczu (tak przynajmniej z 0:5), a teraz oburzają się, że nie poszli na wymianę ciosów. Przeciwko zespołom Guardioli głęboką defensywą gra niemal każdy i niemal każdy z nimi przegrywa. Każdy potrafi ustawić zespół defensywnie, ale nie każdy potrafi zorganizować go tak, żeby nie tracił goli. Przez cały mecz obrońcy Manchesteru popełnili tylko jeden poważny błąd (niestety zapłacili za niego stratą bramki). Poza tym, przez 90 minut niemal wzorowo oddalali zagrożenie płynące ze strony Bayernu. Świetna na co dzień ofensywa niemieckiej drużyny nie potrafiła się przebić przez obronę gospodarzy. Nie mogąc znaleźć żadnej luki, Bawarczycy często cofali się z piłką aż do strefy obrony. Mimo to gdzieniegdzie można przeczytać, że Bayern realizował założenia taktyczne perfekcyjnie. Jakie to były założenia? Żeby wymienić tysiąc podań, nie wykreować z tego prawie żadnej okazji bramkowej (ta zakończona golem Schweinsteigera była właściwie jedyną) i oddać mniej strzałów celnych niż gospodarze? Jeśli tak, to zwracam honor - to udało mu się świetnie.

Przeraża mnie, że ludzie, którzy mają się za ekspertów, nie dorośli jeszcze do tego, że futbol to nie tylko ofensywa, a piękny (co kto lubi - mnie "kołysanka", czyli wymienianie tysiąca i jednego podania nigdy nie bawiła) futbol najczęściej da się pokonać tylko brzydkim. Przeraża mnie także to, że do podobnych wniosków dochodzą także niektórzy fani ManUtd, pisząc że Bayern był lepszy. Lepszy w tym sporcie jest ten, który strzelił więcej goli, chyba że błędy sędziego wypaczyły wynik meczu. Wynik 1:1 wskazuje na to, że w tym meczu lepszy nikt nie był, a jeśli już, to Manchester - w przeciwieństwie do Niemców, Anglicy po kontrowersyjnej sytuacji z 3. minuty mają jakiekolwiek prawo mówić o niesprawiedliwości ze strony arbitra.

Poza tym, gra w otwarte karty to dla MU w tym sezonie samobójstwo - przecież nawet Manchester Fergusona za czasów świetności nie słynął z pięknej gry, a charakteru, woli walki i wyrachowania. Wie o tym każdy, kto choć średnio interesuje się piłką nożną, ale przecież United zepsuli fanom Liverpoolu wieczór (bo to oni stanowią lwią część ludzi popierających dziennikarzy hipokrytów pokroju Przemysława Rudzkiego, choć oczywiście trafiają się także tacy, którzy nawet życzą Manchesterowi wyeliminowania Bayernu). No przecież mieli przegrać 0:5, miał być "gwałt", miało być śmiesznie.

Odnoszę wrażenie, że niektórym po prostu przeszkadza to, że jako pierwszy Bayern zatrzymał ten słaby, fatalny i śmieszny Manchester z tym amatorem, nieudacznikiem i hamulcowym Evertonu u sterów. Zwłaszcza że ten sam Manchester jedzie na Allianz Arena walczyć o awans, a nie błagać o jak najmniejszy wymiar kary i jeśli zagra tak jak na Old Trafford, ma duże szanse na półfinał. Pół internetu, zwracając uwagę na fatalną postawę MU w Premier League, przepowiada mu klęskę, jednocześnie nie wiedząc jednak, że w tym sezonie jest on najlepiej spisującą się w meczach wyjazdowych drużyną w Anglii.

Już jutro "Czerwone Diabły" mogą być na ustach całej Europy. Presja ciąży jednak na Bayernie. Manchester musi awansować dalej, by zachować szanse na grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, ale w razie porażki nikt nikomu głowy nie urwie - porażka z najlepszą obecnie drużyną klubową na świecie to żaden wstyd. Na Bayernie ciąży zaś presja oczekiwań, związanych głównie z obroną tytułu Ligi Mistrzów. Poza tym, Bawarczycy dostali na Old Trafford jasny sygnał - Manchester ma na niego sposób i nie podda się bez walki. Kto wie, być może perfekcyjna maszyna Guardioli właśnie zaczyna się psuć.

Gdy Inter Mediolan i Chelsea dzięki głębokiej defensywie wyeliminowały uchodzącą za hegemona Barcelonę Guardioli i później triumfowały w Lidze Mistrzów, dla Jose Mourinho i Roberto di Matteo zewsząd płynęły pochwały za świetne ustawienie drużyny. David Moyes nie powtórzył jeszcze tego sukcesu, ale już traktowany jest jak wandal, który zbezcześcił bezcenne dzieło sztuki. Nawet jeśli w Monachium postawi kropkę nad i, pozostanie pewnie tym samym świętokradcą. Jeśli jednak Manchester United odpadnie z Ligi Mistrzów, w Internecie pojawi się pewnie kilkanaście napisanych w szyderczym, triumfalnym tonie "a nie mówiłem" tekstów. I tylko gdzieś tam w tle nieśmiało pojawi się przypomnienie, że przed pierwszym kwietnia nawet nie chodziło o awans, a o uniknięcie kompromitacji.

Źródło: własne

Tagi: Bayern Monachium, Ćwierćfinały, David Moyes, Felietony, Liga Mistrzów, Rewanże, Taktyka

Komentarze (10) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 4400

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 17:57, #10 Zwiń/Pokaż komentarz Szemhazaj
Cała ta szopka z autobusami, anty-futbolem, zabijaniem piękna bierze się z tego, że statystyczny szwagier Janusz ma o piłce takie a nie inne pojęcie. Wg niego defensywny pomocnik powinien być wielkim murzynem o wymiarach 2x2 który nie przechodzi przez linię środkową, skrzydłowy musi co mecz przynajmniej 5 razy dośrodkować idealnie na głowę napastnika, a napastnik ma kończyć wszystko - inaczej szybko zostanie drewnem, choćby nie wiadomo jak zaawansowany technicznie był. Później taki Janusz (nazywasz go Januszem, a może on ma na imię Przemek...?) robi studia, łapie robotę w Fakcie, zakłada swojego bloga na fejsie, zapraszają go do Canal + i może maltretować cały kraj swoim "uwarzam rze".

Takie podejście do roli piłkarzy przenosi się też na taktykę o której większość sympatyków nie ma bladego pojęcia i omija ten temat jak najszerszym łukiem. Mnie od zawsze ciekawiła, uwielbiam zagłębiać się w zagwozdki taktyczne, czytać analizy, badać to na własne oczy. Nie powiem, że się na niej znam, ale na pewno nie mam tak ciasnych horyzontów myślowych jak wspomniani przez Neda blogerzy. Imponowało mi to jak Inter czy Chelsea stawiały potrójne zasieki wielkiej Barcelonie, bo to był jedyny sposób na jej pokonanie. Kochałem te roszady Fergusona - Fletchera na lewym skrzydle, Ronaldo na środku ataku, Hargreavesa na prawej pomocy. Nigdy nie lubiłem bezmyślności, wychodzenia na noże, otwierania całego boiska przeciwko ekipie takiej jak te Guardioli - dlatego też przed finałem LM w 2011 nie miałem wątpliwości kto wygra to spotkanie patrząc na skład. SAF chciał z nimi grać swoje, a czasem tak się po prostu nie da. Choć, jak dla mnie, Ferguson popełnił w tym meczu taktyczne samobójstwo cała masa osób gratulowała mu, bo przecież się odważył. Super, ale w piłce nożnej nie liczy się odwaga, a wyrachowanie. Mnie tamten skład zniesmaczył i zdania nie zmienię, dlatego byłem pod ogromnym wrażeniem naszej gry w miniony wtorek.

Przecież patrząc na bawarską tiki-takę trudno było podać racjonalne argumenty za United. Bez podstawowych obrońców, ze śmiesznym na dzień dzisiejszy duetem stoperów, 40-latkiem w środku pola i jednonogim Valencią na flance. Jakim cudem udało się ugrać remis, jakim cudem byliśmy bliżsi zwycięstwa? "Futbol, jasna cholera". Ten cytat powinien wystarczyć.

Dziś będzie o niebo trudniej, bo Guardiola już wie, że musi zamykać przestrzeń Welbeckowi, wie, że musi nam oddać trochę piłkę i czaić się na kontrę, zna słabe punkty defensorów. Wie, że powinien wystawić świetnego i agresywnego w powietrzu Mandzukica. W dodatku doping na Allianz Arena będzie zapewne z gatunku tych nieprawdopodobnych. W takich warunkach trudno zaprzepaścić szansę na awans. Niemniej jednak, nawet jeśli dziś oberwiemy, to jutro spokojnie będziemy mogli wyjść do pracy i szkoły z podniesioną głową. Bo pokazaliśmy, że ten Manchester który jest już ponoć na samym dnie potrafi jedną ręką przytrzymać oba stalowe ramiona najgroźniejszego w Europie wojownika.

Brawa za ten tekst. Jest świetny.
zobacz więcej
Postów: 6183

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 17:04, #9 Zwiń/Pokaż komentarz Guru Pitka
Fajny feleton, bo dużo w nim prawdy i tego, że wszyscy uważają Bayern za zespół nie do pokonania, a to za przeproszeniem g[...]no prawda i każdy może ich wyelminować, a my mamy na to realne szanse.
Aresenal w zeszłym sezonie w rewanżu pokonał ich 2-0 co dobitnie pokazuje, że przy dobrej taktyce awans jest realny, a wręcz prawdopodobny.
Postów: 6242

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 16:47, #8 Zwiń/Pokaż komentarz wielkifanMU (1/3)
Powiem tyle, że mecz na Old Trafford tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Bayern mimo całej swojej świetności nie wygra w tym sezonie Champions League. Real jest moim zdaniem zdecydowanie mocniejszy, lecz musi mieć w swoim składzie Cristiano Ronaldo w pełni sił.
Borussia pokazała, że Madryt z Ronaldo a bez to dwie różne drużyny.
Postów: 10373

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 16:46, #7 Zwiń/Pokaż komentarz Eric Djemba-Djemba
10/10 :) fajnie się czyta :)
Postów: 86

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 15:40, #6 Zwiń/Pokaż komentarz EdekM
Pięknie napisane, w końcu poczułem się dumny będąc kibicem United w tym sezonie. Co do meczu, to Bayern musi się spiąć, bo tak jak było napisane, to po nich oczekuje się czegoś fenomenalnego. Manchester United stracił na autorytecie w obecnym sezonie i dzisiaj tryumfują ci którzy zazdrościli mu sukcesów. To z ich ust padają słowa obrazy dla Naszego ukochanego klubu a dzisiaj można im je zamknąć i znów usunąć ich w cień. W poprzednim meczu z Bayernem United pokazał że wraca do gry i to na poważnie. Dziś wieczorem jestem całym sobą z klubem, który może pokazać wszystkim jak bardzo się mylili. W Moyesa nie wolno przestać wierzyć. SAF wiedział co robi. David miał problemy z ogarnięciem klubu ale teraz ma okazję udowodnić że nie jest pomyłką i na pewno nie przepuści takiej okazji. Każdy członek klubu Manchesteru United da dzisiaj z Siebie wszystko i mam nadzieję że uda się dzisiaj pokonać Bayern. GGMU !!!!
Postów: 229

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 12:41, #5 Zwiń/Pokaż komentarz Koberise
ŚLICZNE :) ZE WZRUSZENIEM CZYTAŁEM !!! DZIŚ PONOWNIE WŁĄCZĘ SOBIE KARNE Z CHELSEA Z MOSKWY..... URONIĘ ŁZĘ I ODDAM CAŁĄ SWOJĄ MOC W DZISIEJSZY MECZ !!! NIECH SIĘ STANIE !!!!
Postów: 730

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 12:26, #4 Zwiń/Pokaż komentarz DahDah
Wielki props juz za sam tytuł i nawiązanie do Max Payne.
Postów: 5572

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 11:28, #3 Zwiń/Pokaż komentarz toporminator
Myślę że dobry mecz naszej drużyny w defensywie to nie tylko dobra taktyka i zaangażowanie naszych graczy, ale także niemoc samych Bawarczyków.
Przez cały mecz nie szło im tak jakby tego chcieli i oczywiście duża w tym zasługa naszej drużyny, ale sami piłkarze chyba zbytnio nas zlekceważyli. Żałuje że sędzia gwizdnął nie-wiadomo-co Welbeckowi, bo byłoby czego bronić na Alianz.

Jednak to piłeczka jest po naszej stronie, to my musimy coś wcisnąć by liczyć na awans. Obawiam się że w jutrzejszym meczu tych sytuacji będziemy mieć mniej, z biegiem czasu trzeba będzie zaryzykować i przez to otworzymy piłkarzom Guardioli drogę do własnej bramki.
Postów: 830

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 01:49, #2 Zwiń/Pokaż komentarz Dzozek
Jedynym aspektem tego świetnego skądinąd felietonu, który bym zmienił, jest hołubienie Bayernu, jako drużyny stworzonej przez Guardiolę. Fakt, to świetny trener, ale drużyna z Bawarii była tworzona w ciągu kilku sezonów, a jej ostateczny szlif nadał jej moim zdaniem nie Hiszpan, a jego poprzednik Jupp Heynckes. Pep wiele stracił w moich oczach, kiedy po swoim urlopiku zdecydował się objąć drużynę kompletną, triumfatora LM i rozgrywek krajowych. Osobiście mam dość mało popularne zdanie wśród znajomych, że Bayern pod wodzą Pepa Guardioli gra gorzej, niż ten Juppa Heynckessa. I mam nadzieję, że jutro to udowodnimy, a całe środowisko piłkarskie i internety będą musieli kupić sobie maść na ból d[...]y.
Postów: 502

Napisz PW
dodano: 09.04.2014, 00:21, #1 Zwiń/Pokaż komentarz tomek789
W pierwszym meczu gra defensywna była u naszych wzorowa. Tak naprawdę drżałem o stratę bramki niemal tylko przy strzałach z dystansu, bo wtedy łatwo o rykoszet. Już parę takich bramek traciliśmy w tym sezonie. Na szczęście Bayern za bardzo lubi ową "ładną grę" by częściej próbować szczęścia z dystansu.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.