CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Pamiętasz sezon 1998/1999, w którym to Manchester United nie miał sobie równych i zdobył słynną... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +5 - Alfabet United 2014/15. Część druga

Publicystyka Wazza @20.06.2015, 08:49 | Przeczytano 3025 razy

Alfabet United 2014/15. Część druga

Zapraszamy na drugą część Alfabetu United, w którym będzie o Philu Jonesie, Christo Stoiczkowie i o bólach pleców... Dziś prezentujemy litery od I do P.

Alfabet United 2014/15. Część druga

 

I jak Indywidualności

Są w każdym zespole. Jedni trenerzy potrafią upakować je razem z piłkarzami mniejszych formatów, inni sobie z tym nie radzą. Jedne gwiazdy potrafią współpracować, inne strzelają fochy i najchętniej same poprowadziłyby zespół. Przez lata kariery trenerskiej, Louis van Gaal miał styczność z wieloma gwiazdami światowego formatu. Wielu z nich miało z Holendrem ciężkie przeżycia, jednak póki co w United nie widać zgrzytów. Może się to objawiać chęcią pracy zespołowej, do której Diabły były od lat przyzwyczajone. Również sam van Gaal jakby spokorniał w Manchesterze, albo jest to cisza przed burzą. Marouane Fellaini w jednym z wywiadów uchylił rąbka tajemnicy, że na treningach szkoleniowiec nie przebiera w słowach. Natomiast w strukturach prowadzenia zespołu, funkcjonują różnego rodzaju zasady, których nieprzestrzeganie skutkuje sypnięciem grosza np. za spóźnianie się na posiłek.

Franck Ribéry z Bayernu, kilka tygodni temu wrócił pamięcią do ich współpracy w Bayernie i nazwał van Gaala "złym człowiekiem, z którym nie można było się dogadać". Przy okazji uaktywnił się inny piłkarz z wielkim ego, Christo Stoiczkow. Bułgar słynący z ciętego języka przeszedł od razu do meritum i wg niego "van Gaal to szumowina, dla której nie ma szacunku".

W United jak do tej pory, Wayne Ronney cofnięty kilometry od pola karnego, nie krzyczał w prasie, że chce do mamy z powrotem do ataku, tylko przyznał, że "gra tam, gdzie trener mu każe i żadna pozycja mu nie przeszkadza". Podobnie o współpracy z van Gaalem prawił Fellaini, który grywał jako defensywny pomocnik, ofensywny gracz jak również w roli klasycznej "dziewiątki" - nie narzekał. Ashley Young z nominalnego skrzydłowego, bez słowa sprzeciwu stał się jednym z najlepszych bocznych obrońców. Tylko największa indywidualność w składzie United, nie poradziła sobie w angielskim otoczeniu, ale o niej więcej pod literką R. 

 

J jak Jones Phil czyli interwencja sezonu

Ciężko o zaszufladkowanie nurkowania Jonesa do ściśle określonej kategorii: "Futbolowe Jaja" czy "Najlepsze zagrania sezonu". Mimo że Anglik wybijając piłkę spod nóg Oliviera Giroud, wyglądał jakby miał problemy z chodzeniem, to bez wątpienia jego główka uchroniła United przed możliwą stratą bramki. I ilekroć zerkamy na zdjęcia, czy filmiki z meczu Man Utd - Arsenal nie wiadomo czy śmiać się czy bić brawo. A może bić brawo śmiejąc się? 

I tu podpowiedź dla fotoreporterów. Każda szanująca się firma, powinna przed każdym meczem ustawić jedną kamerę specjalnie na Jonesa i w ten sposób zagwarantowałaby sobie rekordy odsłon ich stron, z mimiką twarzy obrońcy United. Tylko pod jednym warunkiem - Jones przedmeczowy tydzień musiałby przechodzić w kombinezonie, jaki piloci z NASA zakładają przy okazji misji kosmicznych, wtedy będzie 99% pewności, że zagra w najbliższym meczu. 1% zostawiamy na sytuację, w której Phil będzie zdejmował kostium, ponieważ wychodząc z niego, przy okazji może skręcić kostkę...

 

 

K jak niestety Kontuzje

Zmora, koszmar, klątwa, makabra, niepotrzebne skreślić. Jak niedawno podał serwis PhysioRoom.com, zawodnicy United odnieśli w minionym sezonie 39 kontuzji, najwięcej spośród zespołów Premier League. Jednak w połowie sezonu The Telegraph pokusił się o swoją analizę i dziennikowi wyszło, że do Sylwestra Czerwone Diabły 55 razy odwiedzały gabinety lekarskie. Dziś możemy spekulować, co by było gdyby Michael Carrick zagrał ok 30 meczów w lidze, gdyby Luke Shaw nie wypadał co miesiąc ze składu, Robina van Persiego nie dopadłyby złe wspomnienia z Arsenalu a na środku defensywy zawodnicy nie musieliby się zmieniać tak często, jak szkoleniowcy u Jerzego Wojciechowskiego w Polonii.

W pewnym momencie Old Trafford wyglądało jak jeden wielki szpital polowy, w którym zaczyna brakować łóżek, szczegółnie w pierwszych trzech-czterech miesiącach sezonu. Dla powodzenia misji odzyskania Tytułu Mistrza Anglii, niezbędnym będzie znalezienie przyczyny licznych urazów. Przypadki mechaniczne, zdarzenia boiskowe, czy też nieszczęśliwe okoliczności - to zawsze jest wkalkulowane na przestrzeni całej kampanii, po to również każda ławka zespołu liczącego się w walce o puchary, jest zaopatrzona w dobrej jakości dublerów. Ale lista L4 United z zeszłego sezonu stała się wręcz irracjonalnym zjawiskiem a śmiechem przez łzy możnaby nazwać konferencję van Gaala, na której poinformował, że ma tylko jednego, niezdolnego do gry zawodnika. Bez stabilizacji w pierwszej jedenastce nie da się wygrwyać trofeów.

Póki co, żadnych ruchów tektoniczncych w sztabie Holendra nie widać, w odróżnieniu od np. Bayernu Monachium, gdzie Pep Guardiola doprowadził do zwolnienia głównego medyka klubu, który dłużej pracował w Bawarii niż Pep ma włosów na głowie.

 

L jak Lumbago

Lumbago to dolegliwość, która najczęściej objawia się bólem w okolicy odcinka lędźwiowego, ale może być również ogniskiem bólu innych partii ciała. Jakby nie patrzeć na encyklopedyczne definicje, możemy skrócić zakres osób narażonych na lumbago - są to osoby pracujące, często ze wzmożonym wysiłkiem. Lumbago nigdy nie groziło jednemu z piłkarzy United, jeśli weźmiemy jego przykładanie się do zajęć. Inna sprawa, że ból jego kręgosłupa mógł być czasem spowodowany nadmiernymi kilogramami, które targał na swych nogach. Z jednej strony lumbago go omijało, ale mogło zgłosić się z drugiej flanki.

Pod koniec styczniowego okienka stał się cud. Anderson, bo o nim mowa, W KOŃCU znalazł nowy klub a United nie chciało za niego złamanego pensa. Tak oto przygoda Brazylijczyka na Old Trafford dobiegła końca, po ponad szcześciu latach. Tajemnicą murów stadionu United pozostanie odpowiedź na pytanie: jak u licha Anderson przeleżakował tyle lat i nie został pogoniony przez Fergusona? Może Szkot bał się w ten sposób przyznać do jednej z największych transferowych porażek? Talentu podobno nie można mu było odmówić, miewał dobre momenty, ale co roku kibice przy nazwisku byłego gracza FC Porto stawiali zagwozdkę - czy to jest TEN sezon? Ale ten sezon nigdy nie nastąpił...

Tym samym Brazylijczyk stał się kolejną ofiarą czyszczenia szatni przez van Gaala, ale szerzej o tym pod lierką M.

 

Ł jak Łomot

Było o niego bardzo blisko w derbowym meczu z City. Pierwsze zwycięstwo po czterech kolejnych porażkach w meczach z "hałaśliwymi sąsiadami", wyglądało na początku dość niemrawie dla United. To podopieczni Manuela Pellegriniego wściekle rzucili się na Diabły w pierwszych fragmentach szlagieru na Old Trafford i dzięki akcji James Milner - David Silva - Sergio Agüero wyszli na prowadzenie. Jednak tego dnia United mogłoby roznieść w pył każdego napotkanego przeciwnika. Gdy na tablicy świetlnej w drugiej połowie zagościł wynik 4:1, zanosiło się na rewanż za klęskę 1:6, odniesioną również na Old Trafford. Niestety pod koniec spotkania, boisko z kontuzją opuścił Michael Carrick i licznik po stronie United zatrzymał się na czterech golach. Drugie trafienie dla City dołożył jeszcze Agüero i skończyło się na 4:2. Niemniej prymat w mieście został odzyskany i to w stylu godnym owacji na stojąco po ostatnim gwizdku sędziego. Sorry Dawn.

Inna sprawa, że Diabły tak spięły się na rywala zza miedzy, że do końca rozgrywek zgubiły pokłady motywacji i był to ostatni, w dobrym stylu wygrany mecz sezonu 2014/15.

 

M jak Miotła

W polskiej lidze od lat krążą te same nazwiska na karuzeli trenerskiej. Czasem wpadnie jakaś świeża twarz, czasem ktoś wypadnie z obiegu jak ostatnimi czasy "polski Mourinho". Niemniej dominuje pewien schemat po angażu nowego trenera - zaczyna się sprzątanie po poprzednikach czyli bierzemy miotłę w dłoń i zamaszystym ruchem zaczynamy zamiatać.

W Manchesterze od ćwierćwieku nie znano pojęcia nowa miotła. Jedyny sprzątający na posesji, który kupował i sprzedawał, znał klub od podszewki i miał swobodę działania a jego pozycja od 20 lat była niczym niezagrożona. Po nim jednak nastał David Moyes i tu zaczęły się delikatne schody. W zasadzie nikt (ważny) nie ubył poza Paulem Scholesem, który rzucił buty w kąt i Fabio, ale widać było, że drużyna potrzebuje zmian. Problem ze Szkotem był jednak taki, że zupełnie nie miał pojęcia jak się do tego zabrać. Dostał kluczyki do luksusowego Ferrari, które chwilę przestało w garażu, należało je otrzepać z kurzu i zatankować do pełna. Moyes niestety nie wiedział, gdzie jest wlew paliwa i zanim go odnalazł, wyleciał z klubu. Nie roztrzygniemy, czy gdyby dano mu więcej czasu, Ferrari odpaliłoby pełną mocą, ale patrząc chociażby wstecz na Sir Alexa Fergusona i dziś na van Gaala możemy być pewni, że do prowadzenia takiego klubu koniecznie potrzebny jest gość z charyzmą i niesamowitą pewnością siebie. To nie może być kierowca dostawczaka tylko Michael Schumacher piłki nożnej. 

A wracając do miotły. Od pierwszych chwil na Old Trafford van Gaal zaopatrzył się w dobry sprzęt, jego atrybut to nie zmiotka spod zlewu a wielkich rozmiarów ulicówka. Od początku jego rządów w United, klub opuściło 19*. piłkarzy a na wypożyczenie w poprzednim sezonie udało się kolejnych 19, z których Wilfred Zaha, Ben Amos, Tom Cleverley na stałe opuścili szeregi United. Trzeba również dodać ubytki w postaci Patrice'a Evry, Nemanji Vidica, Rio Ferdinanda oraz koniec kariery Ryana Giggsa. Na roszadach transferowych na pewno nie koniec, gdyż van Gaal już wydał wielką górę forsy na nowych piłkarzy a przed nami jeszcze letnie okienko transferowe, w którym ponownie jest do wydania ładna sumka. 

Czy van Gaal lubi prace domowe czy nie - za sprzątanie wziął się pęłną parą.

*liczba graczy, którzy opuścili klub jest dość płynna, więc w każdej chwili może się zmienić.

 

N jak Neverending Story

Powoli tradycją staje się fakt, że do prasy przecieka "pewna" informacja o zakupie jakiegoś piłkarza przez United, po czym sam piłkarz dementuje, następnie sprawa wraca jak bumerang i tak kręci się to przez kilka miesięcy. To, co było domeną innych klubów, stało się niestety również i United - kupują wszystkich, ale tylko na papierze.

Mats Hummels, Nicolás Otamendi, Nicolás Gaitán, İlkay Gündoğan, Dani Alves itd, itp. Jest jeszcze cała chmara piłkarzy łączonych z United od dłuższego czasu jak Gareth Bale i inni* Wszyscy wymienieni albo już byli jedną nogą na Old Trafford (Alves ostatecznie został w Barcelonie), albo wg prasy zaraz będą. Dziennikarze i internet muszą o czymś pisać, ale wiedząc dokładnie o rozpasanej skarbonce Eda Woodwarda, co chwila wyskakuje kolejny "pewny" transfer, potwierdzony przez "dobre" źródło. I wcale nie chodzi tylko o prasę brukową, ponieważ tak renomowana stacja jak Sky Sports, w zasadzie jako pierwsza podała, że transfer Gündoğana jest już klepnięty i to jakieś trzy miesiące temu.

Jedni lubią takie zamieszanie, poniekąd pokazuje to, że klub ma wielkie aspiracje i jest w stanie powalczyć o każdy smakowity kąsek. Z tym że o wiele lepiej w oczach potencjalnych klientów United, klub wygląda, gdy załatwia transfery na przykładzie Memphisa Depaya: rach, ciach, pach - Depay z szalikiem robi zdjęcia w Carrington. Niby przeleciał się do Liverpoolu, ale raczej po to, by odwiedzić muzem poświęcone The Beatles. 

A może perspektywa pracy z van Gaalem odstrasza piłkarzy przed transferem na Old Trafford? Depay wiedział w co się pakuje, więc nie miał obiekcji, może innych przeraża holenderski pręgierz?

*Lista jest naprawdę długa i wciąż rośnie.

 

O jak Opaska kapitańska

Przez ostatnie 20 lat Manchester United miał niewielu stałych kapitanów. Steve Bruce, Éric Cantona, Roy Keane, Gary Neville, Nemanja Vidić. Od ostatniego sezonu, kolegów na boisko wyprowadza Wayne Rooney. Jedni twierdzą, że kawałek materiału na jego ramieniu zmienił Anglika. Zatracił tym samym swoje cechy chłopaka z trudnej dzielnicy, traktującego boisko jak swoje podwórko i będącego w stanie wciągnąć do ciemnej bramy każdego, kto ośmieli się spróbować z nim zadrzeć. Bycie kapitanem to jednak wielka odpowiedzialność, wzór do naśladowania, często to opaska nakreśla prawdziwego lidera zespołu.

Minęły bezpowrotnie czasy, gdy Roo potrafił puścić wiązankę w stronę rywala, która w telewizji zostałaby przedstawiona jako jedno długie piiiiiiiiiii. Oczywiście nikt nie będzie pochwalał boiskowego chamstwa, ale każdy zespół musi w swoich szeregach posiadać rzezimieszka, na widok którego rywalom trzęsą się nogi. Rooneya rola kapitana zluzowała z tego stanowiska. Zastępców w obecnym składzie brak. Hiszpanie swoje jedyne szaleństwa zostawiają na gonitwę z bykami w Pampelunie a reszta Anglików wydaje się być potulna jak baranki.

Nie można również zapomnieć, że podobną funkcję Rooney piastuje w kadrze, gdzie wspominana opaska waży kilka razy więcej niż w United. Van Gaal chwiali swojego lidera, określił go jako "demokratycznego przywódcę". Czas pokaże, jak rolę Anglika będziemy wspominać przez pryzmat bycia kapitanem. To, co jednak najbardziej określi go na kanwach historii to sukcesy, do kórych poprowadzi swój zespół. Gdy ich nie będzie, hasło "Zawiódł", bez względu na wcześniejsze dokonania Rooneya, przylgnie do niego na stałe. Wypada życzyć nowemu kapitanowi, by przy swoim nazwisku w encyklopediach sportu miał dopisywane "Wielki Kapitan", bedzie to oznaczać, że United pod jego batutą zdobywało trofea. A najlepszą przyprawą do potraw jest głód. Głód sukcesów, który trwa w Manchesterze już dwa lata. Ostatni mecz przyszłego sezonu, Diabły grają na Old Trafford, to świetna okazja, by podnieść do góry Puchar za Mistrzostwo Anglii, tuż przed Stretford End.

 

P jak Puchar Anglii

Od ostatniego tryumfu United w najstarszych wyspiarskich rozgrywkach, minęło już 11 lat. Przez ten czas, co roku kolejni piłkarze dopisują do swojej listy marzeń wzniesienie pamiątkowego pucharu, ale co sezon ich życzenia lądują w koszu na śmieci. Przez te wszystkie lata były porażki haniebne (Leeds), były porażki pechowe (Portsmouth, finał z Arsenalem), były kiksy poszczególnych zawodników (Evra z Liverpoolem), była również i zemsta Danny'ego Welbecka. Wychowanek United w momencie ostatniego zwycięstwa Diabłów w FA Cup, pobierał jeszcze lekcje futbolu od Roya Keane'a i Ruuda van Nistelrooya. Czego nie udało mu się dokonać z MU, wygrał w koszulce Arsenalu.

Po drodze oba kluby spotkały się na Old Trafford i w drugiej połowie nic nie zapowiadało porażki United. Aż do momentu, gdy Phil Jones na moment wyłączył chłodzenie w swojej głowie a Antonio Valencia w ogóle wyłączył zasilanie. Nie wykluczone, że właśnie po tej akcji, kilka tygodni później Paul Scholes nazwie Jonesa "piłkarzem zbyt mało inteligentnym, by grać w obronie United". Efektem "współpracy" dwójki defensorów był prezent dla Welbecka, który po minięciu Davida de Gei wykopał swój były klub z pucharu. Pod koniec meczu Ángel Di María chciał sprawdzić jakosć materiału, z którego robione są sędziowskie koszulki w Anglii, ale zapomniał że Michael Oliver tego nie lubi. I takim sposobem, 11 sezon bez Pucharu Anglii stał się faktem i była to zarazem ostatnia szansa na jakikolwiek tytuł, w pierwszm roku pracy van Gaala z United.

I znów marzenia powędrowały do szuflady, znów w trakcie sezonu będziemy czytać, że piłkarze bardzo chcą. Każdy na Wyspach również chce, tyle że w czasach posuchy u Czerwonych Diabłów, Puchar Anglii wygrywały takie kluby jak Portsmouth i Wigan. Może zwyczajnie ktoś na górze zrobił aneks w umowie i United nie wygrają finału na Wembley przez następne kilkanaście lat...

Oby to się szybko zmieniło, ponieważ w tabeli zwycięzców FA Cup, Manchester United spadł w tym roku na drugie miejsce, kosztem Arsenalu.

 

Zapraszamy również na Pierwszą Częścią Naszego Podsumowania a już wkrótce trzeci, ostatni odcinek Alfabetu czyli od R do Z.

Tagi: Anderson, Arsenal, Christo Stoiczkow, David Moyes, Derby, FA Cup, Franck Ribéry, Kontuzje, Louis van Gaal, Marouane Fellaini, Phil Jones, Transfery

Komentarze (5) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 10373

Napisz PW
dodano: 21.06.2015, 11:11, #5 Zwiń/Pokaż komentarz Eric Djemba-Djemba
Świetna sprawa tego typu artykuły. Brawo Wazza.

O, dowiedziałem się, że też mam "Lumbago" raz na jakiś czas... :D Ale idzie z tego wyjść po dwóch dniach intensywnego odpoczynku. :D

I to mnie zaciekawiło. No bo po studiach to zawsze jest tak, że poznajesz wiele takich nowych, naukowych słów, a tutaj kolejne: "Neverending Story". Fajnie, że takie wyrażenia wplątujesz w tekst. Super, na prawdę poziom Premier League, jeśli chodzi o Twoje "pismaczenie". :D
Postów: 6183

Napisz PW
dodano: 20.06.2015, 16:32, #4 Zwiń/Pokaż komentarz Guru Pitka
To ja może pojadę po kolei:

I-moim zdaniem indywidualności obecnie jednak nam brakuje, kogoś kto sam potrafił by coś wyczarować w momencie, gdy drużynie nie idzie. W takim wypadku powiem tylko tyle, Nani wracaj! :)

J-Jones to moim zdaniem świetny stoper i szkoda, że w tym kombinezonie nie może zostać na stałe. Liczę, że poszczęści się mu w końcu i będzie miał udany sezon, bez urazów, a z tylko tymi dziwnymi minami. :P

K-tu dodam tylko iż podobno jeden fizjoterapeuta podobno odszedł z United, może został wyrzucony, tak więc zmiany są, ale kosmetyczne. Czas by kontuzje w końcu odeszły do lamusa.

L-szkoda naszej maskotki, ale płaca była już za wysoka, mało opłacalna. :D

Ł-tak z City powinniśmy grać zawsze. Trzeba choć w takich meczach mieć zawsze ekstra mobilizację, nawet gdy kontuzji dużo, a gra się nie klei.

M-porządki są potrzebne i tego lata powinny być dokończone. Tylko rozsądnie, bo niektórzy zasługują jeszcze na szansę. ;)

N-to akurat nieodzowna część półświatka futbolu. Ale Snejdera i tak jeszcze chyba nikt nie pobije. :D

O-kapitan właściwy, ale czas poszukać jeszcze jednego, bo czasami mi się wydaje, że Roo gra tylko dlatego iż właśnie ma tę opaskę.

P-Puchar musi w końcu wrócić do nas. Liczę, że jak nie uda się w przyszłym sezonie wygrać PL to chociaż te trofeum. :)

II część równie dobra co pierwsza. :)
zobacz więcej
Postów: 417

Napisz PW
dodano: 20.06.2015, 11:34, #3 Zwiń/Pokaż komentarz Hydraulik
Co do litery "O" piszesz, że w każdym zespole potrzeba rzezimieszka a dalej, że w obecnym składzie go brak. Moim zdaniem, może właśnie takim rzezimieszkiem w obecnym składzie jest Fellaini. Belg często stosuje chamskie zagrania (łokcie lądujące po różnych częściach ciała przeciwnika, nie czyste kopnięcia) do tego prowokacje słowne i nie tylko.
Co do reszty nic dodać nic ująć :)
Postów: 552

Napisz PW
dodano: 20.06.2015, 12:30, #2 Zwiń/Pokaż komentarz Wazza
Faktycznie Fellaini wyrasta na dobrego ducha zespołu, tylko szkoda że ma jeszcze wahania z grą w pierwszym składzie. Masz rację, on się świetnie do takiej roli nadaje i jeśli potwierdzi formę z etapu gdzie United wygrywało wszystko jak leci (m.in. z liverpoolem i city) i regularnie zacznie " straszyć" rywali, to odszczekam, że brakuje nam gości z cohones ;)
Postów: 417

Napisz PW
dodano: 20.06.2015, 14:37, #1 Zwiń/Pokaż komentarz Hydraulik
Może niedługo skończy się ten problem. W meczach reprezentacji jeszcze niedawno błyszczał :) Dobrze by było gdyby tak samo błyszczał przez cały sezon w Manchesterze. Kogo jak kogo ale Fellaini w odpowiedniej formie jest niesamowicie przydatny.
W jednym aspekcie jest podobny do Andrei Pirlo. Żeby nie było nie mam na myśli porównania poziomu obydwu Panów :) Jeśli dostanie plecy na cały mecz nie za bardzo wie co ma ze sobą zrobić. Tak było w meczu z Chelsea. Mourinho ustawił Zoume jako indywidualne krycie dla Fellainiego, a ten nie wiedział przez cały mecz jak grać.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.