CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Pamiętasz sezon 1998/1999, w którym to Manchester United nie miał sobie równych i zdobył słynną... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +2 - [Felieton] Jak to będzie z tymi derbami?

Publicystyka bwisniewski96 @09.11.2018, 22:04 | Przeczytano 607 razy

Dotyczy: Manchester City vs Manchester United [11.11.2018], Man City

[Felieton] Jak to będzie z tymi derbami?

Oto, co jeden z naszych redaktorów uważa o nadchodzących derbach...

Nadszedł ten specjalny czas w roku. Piłkarska gwiazdka, a przynajmniej dla kibiców obu części Manchesteru, bo oto Czerwone Diabły zmierzą się z "The Citizens". Po raz pierwszy w tym sezonie, po raz siódmy pod wodzą José Mourinho i Pepa Guardioli (oczywiście wliczając w to rozegrane w USA spotkanie towarzyskie). W czym derby Manchesteru przewyższają Boże Narodzenie? Otóż w tym, że odbywają się przynajmniej dwa razy w roku. To podwójny prezent dla fanów dobrej piłki. Pierwsze tegoroczne starcie, na wrogim terytorium, już w niedzielę. Czy po sto siedemdziesiątym siódmym spotkaniu derbowym, Manchester będzie czerwony?

Odpowiedź na to pytanie poznamy, oczywiście, dopiero w niedzielę. Już teraz można jednak założyć, że przed piłkarzami Mourinho (miejmy nadzieję, że napompowanymi energią i pewnymi siebie, po soczystym comebacku w Turynie) stoi jedno z największych wyzwań w obecnym sezonie. No bo jak tu pokonać drużynę mistrza Anglii, która w drugim z rzędu sezonie nie zwalnia tempa, i znajduje się na pierwszym miejscu tabeli, z dziewięcioma punktami przewagi nad nami? Nie wspominając już o różnicy bramek, bo po prostu głupio i wstyd. Jak tu wygrać z drużyną stabilną, radzącą sobie pomimo braku swojej największej gwiazdy, drużyną poukładaną i mającą na siebie pomysł? I jak tu wygrać, kiedy Lukaku zapomniał jak się strzela, Sánchez w większości spotkań potyka się o własne nogi, a Pogba w Turynie częściej oddawał piłkę rywalom, niż celnie podawał do kolegów z drużyny?

Pamiętam, jaki pewny siebie byłem przed pierwszymi derbami w poprzednim sezonie. Obie drużyny rozpoczęły ligowe rozgrywki z przytupem, obie drużyny gromiły kolejnych rywali, United oglądało się wtedy z trzydziestocentymetrowym bananem na twarzy, bo chłopaki naprawdę dawali radę. Pogba pokazywał, że potrafi grać nie gorzej niż De Bruyne, Lukaku strzelał na zawołanie, Mychitarian asystował, a Martial wchodził z ławki i dobijał rywali. Co mamy teraz? Pogubionego Pogbę, pozbawionego formy Lukaku, a Ormianina nie ma już nawet w drużynie. Jedynie Martial prezentuje się ostatnio zupełnie solidnie.

Przegraliśmy tamte derby. Chyba wszyscy mamy w pamięci tragiczny występ Romelu Lukaku, który sabotował naszą obronę. Była bramka Rashforda, tak na osuszenie łez, ale przegrać derby na Old Trafford, to zawsze boli, a boli jeszcze mocniej, kiedy masz drużynę, którą rzeczywiście stać na zwycięstwo w takim spotkaniu.

Potem przyszedł kwiecień. A wraz z nim jeden z najwspanialszych meczów piłkarskich, jakie przyszło mi oglądać. Utknęliśmy wtedy na drugim miejscu w tabeli, City miało nad nami miażdżącą przewagę, a co gorsza, zwycięstwem w tamtym spotkaniu mieli przypieczętować swoją zwycięską kampanię w sezonie 2017/18 Premier League. Nie byłem już taki pewny zwycięstwa, jak jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Zakładałem, że przegramy to spotkanie, tym bardziej, że graliśmy przecież na Etihad, na stadionie rywali. Zaczęło się okropnie, "Obywatele" kreowali sobie sytuację za sytuacją i strzelili dwie bramki. Byłem tak zdenerwowany, że zacząłem poważnie zastanawiać się nad wyłączeniem telewizora w cholerę. I wtedy, w drugiej połowie spotkania, jak za dotknięciem magicznej różdżki, sytuacja uległa zmianie. Na ratunek przyszedł Pogba, który dwukrotnie pokonał Edersona, swoją bramkę dołożył Smalling, i oto United pokonało przyszłego mistrza Anglii na jego własnym stadionie. Byliśmy pierwszą i ostatnią drużyną w tamtym sezonie, która pokonała City na Etihad. Szok i niedowierzanie, radość, zwycięstwo na otarcie łez, bo choć mistrzostwa zdobyć już nie mogliśmy, to przynajmniej nie pozwoliliśmy zdobyć go im, rywalom. Kibice i piłkarze z niebieskiej części Manchesteru musieli poczekać jeszcze chwilę.

Jak jest teraz? Jeszcze dwa tygodnie temu obstawiałbym sromotną porażkę 0:4, Agüero z hat-trickiem (jeżeli Argentyńczyk strzeli w niedzielnym spotkaniu przynajmniej dwie bramki, to wyprzedzi najlepszego strzelca w historii derbów Manchesteru – Wayne’a Rooneya), do tego dołożyłbym samobója Smallinga. Ale po środowym zwycięstwie ze "Starą Damą", jestem w stanie uwierzyć w absolutnie wszystko. Choć można uważać, było to zwycięstwo szczęśliwe, czy może nawet przypadkowe (tak mógłby twierdzić ktoś złośliwy). Jak nikt udowodniliśmy w tym sezonie, że potrafimy wygrywać przegrane spotkania. Nawet z takimi rywalami jak Juventus, który jest chyba największym faworytem do tryumfu w Lidze Mistrzów.

Wyniki nie wzięły się znikąd. Zwycięstwo 3:2 z Newcastle, 2:1 z Bournemouth, nieszczęśliwy remis 2:2 z Chelsea. Jeszcze jakiś czas temu wydawało się, że drużyna jest kompletnie rozbita, szatnią targa konflikt, a Mourinho zupełnie nie ma pomysłu na grę. Przecież nie tak dawno temu obstawialiśmy, kiedy The Special One zostanie zwolniony, spekulowaliśmy nawet, kto mógłby zająć jego miejsce. 

Teraz to wszystko nieistotne. Jose poukładał swoich piłkarzy, którzy wciąż momentami prezentują się jak ponura parodia drużyny piłkarskiej, ale wychodzą im chociaż te drugie połowy. 

Nie ukrywajmy - w niedzielę to City będzie faworytem. Mają solidną, poukładaną obronę, sprawnie funkcjonującą linię pomocy, oraz zabójczy atak, z Agüero na czele. Argentyńczyk znajduje się w kwiecie formy, strzelił już w tym sezonie 7 bramek, i, ex aequo z Edenem Hazardem i Pierrem Emerickiem Aubameyangiem, znajduje się na pierwszym miejscu w rywalizacji o złotego buta. Do tego dochodzi Sane, oraz Sterling, który również strzela ostatnio jak na zawołanie, czy to w reprezentacji, czy w klubie. A kogo przeciwstawiamy my? Alexisa, który ostatnio wygląda już trochę lepiej, ale wciąż jest cieniem piłkarza, którym kiedyś był. Rashforda, który jest co prawda bardzo utalentowanym młodzikiem, ale ostatnio często zjada go trema, Younga, który czasami wydaje się jedynym motorem napędowym naszej drużyny, nieporadnego Matica, oraz bezustannie znikającego Pogbę. Co prawda poprawiliśmy ostatnio grę w obronie, duet Smalling-Lindelof sprawuje się całkiem nieźle (cieszy fowrma Szweda, który wreszcie udowadnia, dlaczego Mourinho tak bardzo na nim zależało), mamy także Shawa, który odżył w obecnym sezonie, ale czy takiej klasy obrona da radę zatrzymać najlepszą ofensywę w lidze? Mamy co prawda Martiala, który w ostatnich 6 meczach strzelił 5 goli, mamy Herrerę i Freda, którzy sprawują się dobrze, gdy tylko dostaną od Mourinho szansę, mamy także tajną broń na końcówki spotkań - Matę, który udowodnił już, jak świetnie wykonuje rzuty wolne. Wydaje się mimo wszystko, że jesteśmy skazani na porażkę, ale...

... może zabrzmi to jak banał, ale derby rządzą się swoimi prawami. Dlatego oszczędziłem sobie w tym tekście jakichkolwiek analiz piłkarskich, porównywania jakości obu drużyn, wyliczania stworzonych sytuacji strzeleckich, czy przywoływania innych statystyk. Od tego będą inne posty, inne artykuły. Manchester United jak nikt inny, udowadnia w tym sezonie, że piłka jest nieobliczalna, a czasem łut szczęścia, dobrze wykonany rzut wolny, czy błąd obrońcy rywali, potrafią przynieść upragnione zwycięstwo. Dlatego, choć rozum podpowiada, że wygrana znajduje się poza zasięgiem ręki, wierzę, że możemy sięgnąć w tym starciu po trzy punkty. W jakim stylu? Oby jak najlepszym, ale nie obrażę się nawet wtedy, jeżeli wygramy po samobójczej bramce któregoś z obrońców City. W końcu derby to derby, zdarzyć się może absolutnie wszystko…

Tagi: Derby, Felietony, José Mourinho, Manchester City, Pep Guardiola, Premier League

Komentarze (1) Obserwuj Dodaj opinię

Postów: 7690

Napisz PW
dodano: 10.11.2018, 12:12, #1 Zwiń/Pokaż komentarz czerwona strona mr.sayd
City jest faworytem bo gra na własnych śmieciach i prezentują super formę, ale jeśli zagramy z jajem i będziemy walczyć do końca i o każdą piłę to urwiemy punkty City.

U nas problemem jest beznadziejna obrona którą nie ma jak sterować De Gea i brak nam wciąż większej wiary w sukces. Ferguson miał wolę walki, dominował i krzyczał kiedy było to potrzebne Mou nie krzyczy nie żyje meczami jak Guardiola, Kloop czy Simeone...Conte czy Zidane...musimy wzmocnić defensywę i zaszczepić ale tak pożądnie wolę walki starego dobrego United.

Derby z City to będzie tal czy siak krok ku lepszemu...ale jako wierny kibic United trzymam kciuki za naszych i za zwycięstwo.

Pozdrawiam.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.