CHAMPIONS 20 TIMES

QUIZ

Manchester United powraca na europejskie salony. Czas więc sprawdzić Twoją wiedzę z naszych... ROZWIĄŻ QUIZ

+ +1 - Mecz pełen emocji i... błędów. Remis z Arsenalem na Old Trafford

Relacje marsalis @06.12.2018, 07:00 | Przeczytano 198 razy

Dotyczy: Manchester United vs Arsenal [05.12.2018]

Mecz pełen emocji i... błędów. Remis z Arsenalem na Old Trafford
Źródło: Sky Sports

Myślę, że spora część kibiców Czerwonych Diabłów zastanawia się w tym momencie co by było gdyby. Czy gdyby nie indywidualne błędy Davida de Gei i Marcosa Rojo moglibyśmy cieszyć się wygraną w szlagierowym starciu?

Spotkanie z Arsenalem w ramach 15. kolejki Premier League było jednym z tych spod znaku walki i zadziorności. Jednak dwa błędy indywidualne pozostawiły pewien niedosyt i zostawiły pole do przemyśleń. Czy gdyby nie niefortunna interwencja de Gei i karygodny błąd Rojo, to właśnie Zjednoczeni mogliby się cieszyć kompletem punktów?

Spotkanie w wykonaniu podopiecznych José Mourinho nie było idealne. Nie było w nim dominacji i kilkunastu klarownych sytuacji. Mimo wszystko po samym jego przebiegu nie można odmówić większości piłkarzy woli walki i chęci zwycięstwa.

Oglądaliśmy mecz walki. Dużo fauli, kontuzje zawodników, walka o praktycznie każdą piłkę. Co ważne, Czerwone Diabły nie wypadały w tej walce gorzej od rywala, ba, momentami sprawiali w końcu wrażenie zespołu, który kontroluje poczynania na boisku.

Jasne, mieliśmy swoje problemy. Przede wszystkim kłopoty sprawiały nam prostopadłe piłki zagrywane na lewej stronie boiska. Piłkarze Unaia Emery'ego wielokrotnie przedostawali się w nasze pole karne, jednak obyło się bez konsekwencji. Można też narzekać, że nie wypracowaliśmy sobie wystarczającej ilości sytuacji bramkowych, że Bernd Leno nie miał za wiele roboty. Niemniej jednak gdyby nie katastrofalne błędy własne, wynik tego spotkania mógłby w końcu przywołać uśmiech na wielu twarzach.

Pierwszą bramkę zdobyli "Kanonierzy". Zwykły rzut rożny, niepilnowany Shkodran Mustafi, piłka w kozioł, która wydawałoby się nie powinna sprawić problemów Davidowi de Gei. Niestety, błąd techniczny sprawił, że piłka po jego interwencji wpadła do siatki. Nie pomógł Herrera na linii bramkowej. Michał Probierz, trener Cracovii, przesłał do polskich komentatorów tego spotkania SMS'a, w którym stwierdził, że gdyby w Premier League funkcjonował VAR, to sędzia mógłby odgwizdać faul w ataku, po wybloku Pierre-Emericka Aubameyanga, ale VARu nie ma więc musimy się pogodzić z frajersko straconym golem.

Odpowiedź przyszła szybko i to powinno cieszyć. Zespół pokazał charakter i już po czterech minutach mogliśmy się cieszyć z bramki Anthony'ego Martiala. Tym razem dobrze zachował się Ander Herrera, który dopadł jako pierwszy do piłki obronionej przez Leno i zagrał ją do Francuza, który z kilku metrów nie dał szans "Kanonierom".

Druga bramka dla Arsenalu to konsekwencja braku ogrania Marcosa Rojo. KATASTROFALNY błąd obrońcy, oddanie piłki przeciwnikowi, a potem próba uratowania sytuacji zakończyła się samobójczym trafieniem Argentyńczyka. Ta bramka nie miała prawa paść, tak nie można grać na poziomie polskiej okręgówki, co dopiero w Premier League, nie wspominając o tym, że w barwach Manchesteru United.

Jednak znowu zespół zareagował błyskawicznie i to kolejny powód do zadowolenia. Nawet realizator spotkania nie spodziewał się tak szybkiej odpowiedzi. Tuż po rozpoczęciu gracze United posłali klasycznie długą piłkę na Romelu Lukaku. Ten umiejętnie się zastawił, błąd popełnił Sead Kolašinac, a do bezpańskiej piłki dopadł Jesse Lingard. Lingard, który grał bardzo przeciętnie, ale który biegał i starał się, co w końcu przełożyło się na dość fortunne trafienie.

Zabrakło na pewno wrzucenia kolejnego biegu. Arsenal już od 65 minuty pozostawał bez możliwości wykonania zmian. Czerwone Diabły miały okazje od 70 przechylić szalę spotkania na swoją stronę, Mourinho wpuścił Marouane'a Fellainiego i Paula Pogbę, zabrakło jednak argumentów.

Czy ten wynik może cieszyć? Biorąc pod uwagę okoliczności w jakich traciliśmy bramki, z pewnością nie. Pozostaje niedosyt i przeświadczenie, że rywal był dzisiaj w naszym zasięgu, że nie był to ten sam Arsenal, który w weekend rozprawił się w derbowym spotkaniu z Tottenhamem. Czy mamy być w takim razie załamani? Myślę, że też nie. Większość ekspertów i bezstronnych kibiców skazywała nas w tym meczu na porażkę, a drużyna pokazała w niektórych fragmentach, że ciągle jej zależy. Szczególnie pozytywnie można patrzeć na dwie błyskawiczne odpowiedzi na bramki rywali.

Tagi: Anthony Martial, Arsenal, Gole samobójcze, Jesse Lingard, Marcos Rojo, Old Trafford, Premier League, Relacje z meczów, Remis, Shkodran Mustafi

Komentarze - bądź pierwszy Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.